Mystic Festival to największy w Polsce festiwal prezentujący muzykę metalową i gatunki pokrewne – 4 dni, 5 scen, ponad 90 zespołów w sercu pięknego Gdańska!
W tym roku festiwal odbędzie się w dnach 3-6 czerwca w niezwykłej Stoczni Gdńskiej.
W sprzedaży dostępne są karnety na cały festiwal, bilety jednodniowe (wybrany dzień w terminie 4-6.06), bilety dwudniowe (4-5 / 5-6.06) oraz niezmiennie karnety VIP
𝗘𝘃𝗲𝗻𝘁: MYSTIC FESTIVAL 2026
𝗕𝗶𝗹𝗲𝘁𝘆: bit.ly/MysticFestival2026_RegularPresale
Mystic Festival narodził się w 1999 roku. Pod tym szyldem wystąpiły już w Polsce największe gwiazdy metalu i okolic, m.in. Iron Maiden, Judas Priest, Slayer, Bruce Dickinson, Bring Me the Horizon, Machine Head, Slipknot, Celtic Frost, Sabaton, King Diamond, Nightwish, Mercyful Fate, Opeth i Emperor. Po edycjach w Krakowie, Wrocławiu, Chorzowie i Katowicach oraz kilku latach przerwy, Mystic Festival wrócił na mapę kraju. Wielki powrót miał miejsce w 2019 roku w Krakowie. Ostatecznie festiwal znalazł swoje miejsce w unikalnej przestrzeni gdańskiej Stoczni.
W tym roku na pięciu festiwalowych scenach zobaczymy:


Megadeth – zmienili metal nie do poznania. Złożyli podwaliny pod thrash i byli (wciąż są!) jednymi z jego absolutnie kluczowych reprezentantów. Megadeth to po prostu absolutna legenda w historii ciężkiej muzyki. Kontrowersyjny i wściekle utalentowany Dave Mustaine zawsze kroczył własną ścieżką, zdobywając masę fanów i wkurzając masę osób. Zawsze po prostu robił swoje.

Anthrax – Gdy thrash zmierzał w kierunku „szybciej, mocniej, agresywniej, mroczniej”, Anthrax machnęli na to ręką. Podchodzili do gatunku na luzie, mieszając go z hardcore punkiem, czy składając fundamenty pod rap metal. Inspirowali się komiksami, powieściami Stephena Kinga, nigdy nie brakło im pogody ducha, a łomot kontrowali zdrową dawką humoru. Nie bez powodu są częścią Wielkiej Czwórki thrashu.

Overkill – Cięte riffy, niepodrabialny i zawsze ostry jak żyleta wokal Bobby’ego Blitza, precyzyjna do bólu sekcja – to właśnie zapewnią thrashowi weterani z Overkill. Mają taki styl, że aż głupio nie skoczyć w dziki młyn przy ich numerach. Nagrali tonę płyt, nie spuścili z tonu, na żywo powalają młodzieńczą energią. Szykujcie białe hi-topy i gardła do śpiewania „Elimination”.

Rotting Christ – Najbardziej obrazoburcza blackmetalowa siła z Grecji znów nawiedzi nasz kraj! Rotting Christ grali w Polsce wielokrotnie. W tym roku po raz pierwszy wystąpią na Mystic Festival! To będzie black metal zagrany z pompą, rozmachem, świetnymi melodiami i stuprocentowym profesjonalizmem.

SEPTICFLESH – Septicflesh przeszli sporą modyfikację twórczości na przestrzeni lat. Zaczynali od death/doomu z pierwiastkiem greckiego black metalu, jednak szybko zapragnęli więcej i gęściej. Obecnie są wiodącą siłą symfonicznego death metalu i królami nurtu. Na Mystic Festival zobaczycie, dlaczego są tak uznani.

Marduk – Są jednymi z największych i najbardziej przekonujących bluźnierców w historii black metalu. A do tego poziom brutalności ich utworów przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Marduk to jedna z najbardziej wytrwałych i zapalczywych grup, jakie widział ten gatunek. Gotowi na antychrześcijański atak blastami w pakiecie z agresywnymi riffami?

Mastodon – Mastodon to rzecz unosząca się ponad metalowymi szufladkami – jeden z ostatnich zespołów, które zmieniły bieg gatunku. Od lat są na swoim, nie należą do żadnej sceny i piszą numery po równo ciężkie, hiciarskie, a do tego ambitne jak diabli. Sludge, prog, jeszcze coś innego? Tak, tacy właśnie są – pełni kolorów.

Cavalera Conspiracy – Można mieć wiele muzycznych marzeń, a jedno z nich to np. wysłuchanie „Chaos A.D.” Sepultury w całości na żywo. Bracia Cavalera, czyli niegdyś motory napędowe tego legendarnego zespołu, zapewnią nam to doświadczenie na Mystic Festival.

Static-X – Byli jedną z największych gwiazd metalu z przełomu XX i XXI wieku. Idealnie wstrzelili się w swój czas i mieli zabójcze numery. Static-X to wkurzony, przesycony agresją mariaż industrialu, nu-metalu, przebojowości… i taneczności. Każda z wymienionych cech wciąż się ich trzyma, co udowodni wam koncert grupy na Mystic Festival.

Ice Nine Kills – Muzyka i film często idą w parze. W przypadku Ice Nine Kills to absolutna norma. U nich horror i generalnie fascynacja mroczniejszą stroną kina bezproblemowo przeplatają się z eklektyczną warstwą songwriterską. Czego u nich nie ma?! Alt-metal, symfoniczne wstawki, metalcore, post-hc… Wszystko to obraca się tu w wielkie hity, których nie da się zapomnieć.

Black Label Society – Powalą was ciężkimi jak skała numerami, rock’n’rollową nonszalancką wibracją oraz groove’em nie z tej ziemi. Black Label Society – od początku przewodzone przez charyzmatycznego Zakka Wylde’a – pokażą Wam, że są królami southern metalu, a ich forma na żywo jest niezawodna. Z takimi headlinerami nie musimy bać się o siłę riffów na Mystic Festival.

Saxon – Klasycy, jedna z pierwszych heavymetalowych załóg i zespół, który nie wypada z formy. Saxon mimo bardzo imponującego stażu czy metryki są świetnym składem zarówno z płyt, jak i na żywo. Szukacie klasycznego do bólu heavy metalu, który umili wam festiwalowe chwile? Ich koncert to mus.

Decapitated – Zaczynali jako dzieciaki i odnieśli sukces w bardzo młodym wieku. Mierzyli się z wieloma przeciwnościami losu, ale nigdy się nie poddali. Decapitated to jeden z najważniejszych polskich zespołów metalowych. Ich niezawodny, dopięty na ostatni guzik techniczny death metal z elementem groove’u zawsze uderza z należytą mocą.

Blood Incantation – Są jednymi z największych gwiazd dzisiejszego death metalu, a do tego gatunkowymi rewolucjonistami. Śmierć metal w wydaniu Blood Incantation zawsze był inny, kosmiczny i wybitnie progresywny. Dzięki ostatniemu krążkowi, „Absolute Elsewhere”, usłyszał o nich cały świat, a oni nie przestają rosnąć.

Primordial – Najwybitniejszy zespół metalowy z Irlandii? Bardzo możliwe. Weterani z Primordial to nie tylko doświadczenie i upór godny lepszej sprawy, ale także szlachetne brzmienie wypracowane lata temu. Kwintet z Dublina w epicki i zamaszysty sposób miesza black metal oraz celtycki folk, a wszystkiemu przewodzi obdarzony potężnym głosem A.A. Nemtheanga.

Electric Wizard – Okultyzm, diabeł, piekło, zioło – a właściwie to bardzo dużo zioła… Z Electric Wizard jest tak, że ich smoliste riffy prosto spod powierzchni Ziemi brzmią jak smoła wylana na słuchaczy. Trudno o większe legendy stoner czy doom metalu z ostatnich paru dekad. Gdy ich słuchacie, czujecie się jak przy marihuanowym tripie, który doprowadził was na dno bonga.

Gaahls WYRD – Gaahl to kluczowa postać świata black metalu. Mimo upływu lat wciąż przeraża, wciąż jest autentyczny jak diabli. Udowadniał to na przestrzeni lat w Gorgoroth i wielu innych projektach, a dziś udowadnia przede wszystkim w Gaahls Wyrd. Ten koncert to nie będzie popisówka i tania próba wystraszenia słuchacza, tylko podróż w samą otchłań.

Belphegor – Wojna, bluźnierstwo (w ilościach przekraczających wszelkie skale), śmierć, a do tego wiele innych przyjemności. Działający od lat Austriacy z Belphegor to jedna z najbardziej wytrwałych i jakościowych marek na zaludnionym pograniczu black oraz death metalu. Grają w Polsce często, więc wiecie, że nie zawodzą. Na Mystic Festival również będą bezlitośni.

BEHEMOTH! – Czy są największą polską grupą metalową? Tak. Czy są najbardziej cenionym polskim zespołem metalowym na świecie? Owszem. Behemoth to potęga. Harowali jak woły na swój sukces i przeskoczyli wszystkich. Ich epicki, pełen pompy black/death metal zmieniał się wielokrotnie, ale zawsze pozostawał bluźnierczy i ekscytujący. Headlinerski występ pomorskiej Bestii przejdzie do historii Mystic Festival.

Coroner – Są i będą jednymi z największych w kwestii technicznego thrashu. Szwajcarski Coroner był jednym z pierwszych zespołów, które połączyły zawrotne tempa z karkołomnymi figurami instrumentalnymi i nigdy nie stracili przy tym żaru. Na koncertach w naszym kraju zawsze dawali z siebie 110% – na Mystic Festival również dadzą.

Six Feet Under – Kochacie death metal i rock’n’rolla? To miejsce, w którym rozbujana rytmika spotyka się ze śmiercionośną agresją? Jeśli tak, pewnie nie możecie doczekać się występu legendarnego Six Feet Under. Death’n’rollowi weterani z USA zagrają w Polsce pierwszy raz od 2012 roku. Chyba przyznacie, że to okazja z gatunku tych nie do ominięcia.

Death To All – Lider Death i pionierska figura w świecie death metalu, Chuck Schuldiner, odszedł w 2001 roku, ale jego legenda pozostaje wieczna. Podtrzymuje ją m.in. Death to All, a w rotujący skład zespołu-hołdu wchodzą różni muzycy, którzy przewinęli się przez bogatą historię Death. Formacja zagra u nas materiał z legendarnych „Symbolic” i „Spiritual Healing”.

Kanonenfieber – W bardzo krótkim czasie przeskoczyli z bycia zamaskowaną ciekawostką na pozycję jednego z popularniejszych black/deathmetalowych składów ostatnich lat. Anonimowe Kanonenfieber łączy opowieści o I wojnie światowej z melodyjnym black/death metalem i robi to bezbłędnie. Rozbili bank już na Mystic Festival 2023, więc czas na powtórkę!

Harakiri for the sky – Łączą krainę łagodności z morzem hałasu. Cierpkie blackmetalowe struktury wplatają w postrockowo-shoegaze’ową marzycielskość. Harakiri for the Sky są jedną z kluczowych nazw post-blackmetalu, a przede wszystkim jego książkowymi reprezentantami. Wszystko, co najlepsze w tym nurcie znajdziecie właśnie u nich – przede wszystkim koncertowo.

Benediction – Kiedy podczas Mystic Festival 2022 roznieśli Main Stage na kawałki, człowiek myślał sobie, że aż zobaczyłoby się ich w Gdańsku znowu… Jak to dobrze, że Benediction do nas wracają. Absolutna gratka dla fanów szorstkiego, brytyjskiego podejścia do materii śmierć metalu.

Down – W jednym ze swoich największych przebojów nalegają, by pogrzebać ich w dymie – przy takich riffach nie powinno być z tym problemu. Down to pionierzy southern metalu, ale sludge’owe i stonerowe elementy to u nich również norma. Mają numery taranujące ciężarem w pakiecie z emocjami. Ale czy można się temu dziwić? Jak ma się w składzie gwiazdy z Pantery, Crowbar czy Corrosion of Conformity, innej opcji nie ma…

theGathering – Gdy tzw. „metal klimatyczny” był wielki, odnosili ogromne sukcesy. Ale nie byli przywiązani do gotyckiej formuły na śmierć i życie. Eksperymentowali, zmieniali się, bezproblemowo schodzili w zakamarki bardziej rockowe, triphopowe i eksperymentalne. Na Mystic Festival wystąpią z legendarną Anneke Van Gersbiergen, w całości odgrywając kultowe „Mandylion”.

Pain – Elektroniczne beaty, od których biodra ruszają się same, i ciężkie riffy? Brzmi jak przepis na przebój. Tak się składa, że Pain ma tonę hitów ulepionych w zgodzie z tymi wytycznymi. Brzmią chwytliwie jak nikt inny – przy tej muzyce nie da się źle bawić.

Carpenter Brut – Wszystko zaczęło się od żartu, a później… Franck Hueso (człowiek stojący za Carpenter Brut) został synthwave’ową gwiazdą, jednym z najważniejszych przedstawicieli nurtu. Jeśli kochacie jaskrawe brzmienia klawiszowe nawiązujące do mrocznych horrorów Johna Carpentera, poczujecie się na jego koncercie jak w domu strachów.

thrown – Z nimi nie ma żartów – są same ciosy. Thrown nie dają słuchaczom taryfy ulgowej, bo stawiają na samą przemoc. To muzyka powstała na gruncie hardcore’owym, ale pełna odwołań do nowoczesnego metalcore’a czy nu-metalu. Są bezlitośni i maksymalnie kompetentni w tym, co robią.

Frontside – W czasach, gdy łączenie metalu z hardcore’em było uznawane w Polsce za zdradę stanu, oni porwali się na ten mariaż jako jedni z pierwszych. Frontside są dziś żywymi legendami polskiego metalcore’a. Lata mijają, a oni nie tracą werwy – są nawet bardziej ekstremalni. Czy to nie brzmi jak idealna zachęta?

Frog Leap – Ten szalony Norweg i jego gromadka zabierają nas do alternatywnej rzeczywistości. Zastanawialiście się, co by było, gdyby np. „Toto” Africa miało w sobie metalowy rys? Albo „Like a Prayer” Madonny? Frog Leap bierze popowe hity, wtłaczając w nie ekstremę i ciężar. Wypada w tym spektakularnie, o czym już wkrótce się przekonacie.

Bloodywood – Wyobraźcie sobie zespół metalowy… z Indii! A teraz dodajcie do tego nu-metal, odrobinę metalcore’a, sporo elementów hinduskiej muzyki ludowej, pop i plemienne wibracje wymieszane z nowoczesnym brzmieniem. Oto Bloodywood – jedna ze świeższych gwiazd nowoczesnego metalu. Na żywo przekonają was, że nie wzieli się znikąd.

Tides From Nebula – Początkowo mieli w sobie lekko metalowy rys, ale prędko z niego zrezygnowali, idąc w krainę łagodności. Weterani polskiego post rocka z Tides From Nebula spełniają wszelkie założenia gatunkowe, czerpiąc także z elektroniki, ambientu czy muzyki progresywnej.

Evergrey – Lubicie power metal, ale chcielibyście, by gatunek był bardziej poszukujący, a może klimatyczny? Evergrey skutecznie zapełniają tę niszę od 1995 roku. Szwedzi łączą ten gatunek z progmetalowym kunsztem, altmetalową smykałką do hitów, a nawet odrobiną gotyku. W każdej konfiguracji wypadają niezawodnie.

Grave – Jak brzmi szwedzki death metal? Grave to esencjonalny zespół tej pierwotnej, najsurowszej formy nurtu. Zaczynali tę zabawę jako jedni z pierwszych i wciąż mielą riffy ponure jak wnętrze, nomen omen, grobu. Jesteście gotowi na potężną dawkę stęchlizny?!

UNLEASHED – Są potężni, brutalności im nie brakuje i od lat wiedzą, czego chcą. Unleashed to jedna z najwiażniejszych szwedzkich deathmetalowych nazw. Jako pierwsi wprowadzili do gatunku historie o wikingach, a korzenne riffy krzyżowali z melodiami czy nawet wpływami rockowymi.

Eihwar – Określają swoją twórczość jako „muzykę na parkiety taneczne dla wikingów” – jest więc i epicko, i imprezowo. Eihwar bezproblemowo łączą oba światy proponując wszystko od wsobnego folku aż po wątki zaczerpnięte z trance’u czy nawet electro.

Carach Angren – Symfonia? Jest. Black metal? Też jest. A może po prostu „holenderski horror metal”, jak sami siebie opisują? Carach Angren to absolutny mus dla tych słuchaczy, którzy lubią, gdy ekstrema jest mroczna i intensywna, a przy tym baśniowa czy nawet lekko komiksowa. Ten skład z Landgraaf zapewni nie tylko strach, lecz i dużo rozrywki.

BØLZER – Ich riffy uderzają jak pioruny. Ich muzyka – mimo ekstremalnej podbudowy – to przede wszystkim potężny, uduchowiony i naładowany epicką energią zew. Bølzer są jednym z najważniejszych zespołów współczesnego death/black metalu. Jedyni w swoim rodzaju, estetycznie i kompozytorsko oderwani od reszty sceny.

Corrosion Of Conformity – Gdy zaczynali, byli młodziakami łączącymi thrash metal i hardcore punk. Po wściekłych początkach zmienili kurs, zwolnili i wypracowali swój niepodrabialny styl. Ich natchniony bluesowym feelingiem southern/sludge jest pełen zarówno emocjonalnej głębi, ciężaru, jak i przebojowości. Posłuchacie tych riffów raz i przepadniecie – zwłaszcza na żywo.

Forbidden – Zawsze w cieniu sławniejszych kolegów po fachu i zawsze bardziej wymagający niż reszta. Forbidden nigdy nie byli zespołem z gatunku „entry level”. To thrash zawiły, zaawansowany technicznie, nierzadko mroczny. Jeśli dodamy do tego zjazd w niepokojący groove, jaki zespół zaliczył w latach 90., dostajemy komplet. Prawdziwie oryginalny skład.

Kublai Khan TX – moc bezlitosnych breakdownów przekroczy wszelkie możliwe skale – tutaj poziom twardzielstwa i ciężaru wychodzi poza normę. Na szczęście się tego nie boimy, tylko jesteśmy gotowi na jatkę w moshu w rytm dzikiego beatdown hardcore’a autorstwa Kublai Khan TX. Lepiej przyjedźcie na Mystic Festival w dobrej formie, bo z ich koncertami nie ma żartów.

Scour – Jeśli w składzie twojego zespołu grają ludzie, którzy terminowali bądź terminują w takich ekipach jak Cattle Decapitation czy Agoraphobic Nosebleed, jest grubo. A jeśli posadę frontmana zajmuję Phil Anselmo, to nie ma pytań. Blackmetalowe, antychrześcijańskie i naładowane mrokiem

Priest – Dużo skóry, kolców, wszystko grane przez robotyczne postaci, a w tekstach sporo wszystkiego – złamane serce, humor i wiele innych… Poznajcie Priest. To synthwave’owa gromada prosto ze Szwecji z muzykami, którzy terminowali m.in. w Ghost.

letlive – Letlive. to wyjątkowa nazwa w świecie współczesnego post-hardcore’a. Nigdy nie byli jednowymiarowi. Było w tym miejsce na oddech, melodie, wielkie refreny, a wszystko spinał charyzmatyczny lider, Jason Aalon Butler. W 2024 roku reaktywowali się po siedmiu latach przerwy. Występ na Mystic Festival pokaże, że warto było czekać.

Djerv – Jak na Norwegów przystało, Djerv wiedzą, że rock musi być przebojowy, nośny, a do tego mniej lub bardziej mroczny. Skład z Oslo miesza więc dopasowany do realiów XXI wieku metal alternatywny z black’n’rollowym pierwiastkiem na drugim planie.

Caskets – Ich twórczość jest pełna emocji. Gdy buzuje w nich gniew, szaleją w metalcore’owym stylu. Kiedy są bezradni, wchodzą w post-hardcore. Wszystko ubierają w szaty zabójczo przebojowego alt-metalu. Caskets to kandydaci na gwiazdy.

EYEHATEGOD – Ciężko, ciężej, jeszcze ciężej, Eyehategod. Sludge’owi pionierzy z Nowego Orleanu grają muzykę obrzydliwą i potwornie bagnistą. Skrzyżujcie najbardziej odrażające doommetalowe riffy, odrobinę bluesa oraz cuchnącą piwnicę obleganą przez robalstwo – tak właśnie brzmi Eyehategod. Od lat robią swoje i w ogóle nie miękną.

Severe Torture – Wyobraźcie sobie wszystkie możliwe obrzydliwości – rozerwane ludzkie szczątki, walające się wszędzie wnętrzności, przemoc, zgnilizna… Już? To teraz przełóżcie ten obraz na muzykę i macie Severe Torture. Holendrzy są ekspertami od pełnego okropieństw brutalnego death metalu.

Shining – Zaczynali od jazzu, potem przeszli w awangardowo-progresywny metal, a jeszcze później odkryli terytorium… radiowego rocka! Norweskie Shining to jedna z najdziwniejszych i najciekawszych nazw w przepastnym świecie muzyki gitarowej XXI wieku. Skład wiedziony przez szalenie utalentowanego Jørgena Munkeby’ego nie pozostawi nikogo obojętnym.

Gatecreeper – „Arizona caveman music” – tak się przedstawiają w mediach społecznościowych i już samo to wystarczy, by ich pokochać. Gatecreeper to jedni z czołowych przedstawicieli nowożytnego death metalu, którzy łączą gruz z elementami hardcore’a. Na ich koncertach nigdy nie brakuje srogiego moshu, pamiętajcie o tym!

Black Tusk – Riffy – a właściwie tona riffów. Tego powinniście spodziewać się po mystikowym recitalu Black Tusk. Sludge’owcy z USA zadbają, byście wyszli z ich koncertu ogłuszeni, poturbowani i tą soniczną przemocą usatysfakcjonowani. Będzie dużo hałasu i dużo brudu.

Fulci – Death metal i horrory to nierozłączny duet. Fulci połączyli te światy mocniej niż ktokolwiek przed nimi. Nazwę wzięli oczywiście od nazwiska wybitnego włoskiego reżysera kina gore, a w tekstach hołdują zarówno jemu, jak i innym twórcom wszelkiego rodzaju slasherów. Muzycznie z kolei tłuką metal śmierci bezkompromisowy, brutalny oraz… przebojowy!

SOILENT GREEN – Wolno i szybko. Przeraźliwie ciężko, ale wściekle. Sludge’owo, a przy tym grindowo. Soilent Green to wzorowi przedstawiciele nowoorleańskiego metalu, w którym tłuste riffy, ogólny nihilizm oraz brzmieniowa potęga są kluczowe. Skoszą nas sunącym przy ziemi riffem, a później storpedują chaotycznym odpryskiem agresji.

PSYCHONAUT – Lekko i ciężko. Eterycznie i intensywnie. Gra kontrastami to jedna z głównych specjalności belgijskiego Psychonaut. To jeden z najlepszych zespołów w obecnym, przepastnym świecie post-metalu. Poetycką wrażliwość łączą z najbardziej kruszącymi riffami. Nie zawiodą was.

SETH – Przygotujcie się na pompę, a przy tym agresję rozkręconą do tego stopnia, jakby świat miałby dosłownie za chwilę się zawalić. Francuscy weterani z Seth podchodzą do black metalu na 110%, bez półśrodków. Strzelają dysonansowymi riffami, blastami, nie boją się symfonicznej potęgi, a wszystko ubierają w niezapomniane melodie. To będzie szczyt czerni.

Hostia – Czy to bardziej death metal, czy może grindcore? Nieistotne – w przypadku Hostii ma po prostu boleć i boli. Nadwiślańska ekipa wychodzi z założenia, że ma być łomot, drwiny z religijnej hipokryzji, a do tego groove. Wszystkie elementy łączy niezawodnie. Przekonacie się na własne oczy i uszy.

Neptunian Maximalism – NNMM – Z Neptunian Maximalism nic nie jest oczywiste. To, co grają, trudno nazwać piosenkami, bo brzmią bardziej jak muzyczna podróż przez piekło. Dronujący metal zespalają z najbardziej awangardowym jazzem, a niepokojące patenty topią w morzu hałasu. Potęga tej przedziwnej propozycji artystycznej zapiera dech w piersiach.

Allt- Wyrastają na gwiazdy nowoczesnego metalcore’a i zostaną nimi raczej prędzej niż później. To muzyka wściekła do oporu, a przy tym rozbudowana aranżacyjnie. Szwedzi mieszają metalcore’owy szał z progresywną elegancją i djentową rytmiką. Efekt? Piorunujący – zwłaszcza na żywo.

TODAY IS THE DAY -Metalu nie grają – raczej się nim inspirują – ale emocjonalny ciężar, mrok i przygniatająca energia ich muzyki pożerają wiele metalowych składów. Today Is the Day mieszają noise rocka i post-hardcore’a, nie zostawiając przestrzeni na nic miłego. To sam ból.

Blackgold – Pobudzili publikę do tańca i bujania już na Mystic Festival 2022 – nic nie wskazuje, by teraz było inaczej. Blackgold to totalni eksperci w sprawie idealnie skrojonego nu-metalu z mocnym, rapowym elementem.

Vianova – Muzyka Vianowa jest jak wnętrze blendera, w którym chaotycznie miksują się różne formy. Łączą progresywne tendencje z funkmetalowym luzem czy nawet r&b. Djent opakowują w altmetalową zwiewnosć. Do tego wszystkiego dorzucają metalcore. Są szaleni i przebojowi za jednym zamachem. Mogą być czarnym koniem tegorocznej odsłony Mystic Festival.

A.A. Williams – Jej muzyka ma zapewniać przede wszystkim oczyszczenie ze wszystkiego co mroczne. Właśnie dlatego A.A. Williams mierzy się z negatywnymi rzeczami na różne sposoby – od postrockowych snujów po doomowe tąpnięcia; od shoegaze’owej słodyczy po samą gorycz. Wejdźcie w tę falę kontrastów, a będziecie zadowoleni.

Der Weg einer Freiheit – Black metal ma wiele barw prócz samej czerni. Na przykład Der Weg einer Freiheit prowadzą go w terytoria wysoce atmosferyczne i sąsiadujące z post-metalem. Oznacza to, że Niemcy są specjalistami w najlepszej krzyżówce między bezlitośnie chłodnymi riffami a przepięknymi eterycznymi melodiami. Na Mystic Festival zaprezentują wszystko, co najlepsze.

Neckbreakker – Niektórzy z was widzieli ich na Mystic Festival 2024 jeszcze pod nazwą Nakkeknaekker. Teraz nazywają się Neckbreakker i łamią kręgi szyjne jeszcze skuteczniej. Ten rozbujany, pompowany młodzieńczą energią death metal (z elementem groove’u) spowoduje, że nie powstrzymacie się od headbangingu.

Truckfighters – Jeśli zespół pochodzi ze Skandynawii i gra stoner, musi być dobry – a Truckfighters są bardzo dobrzy. Ci sympatyczni szwedzi są ekspertami w korzennych riffach z fuzzem rozkręconym do oporu, ale nie boją się także psychodelii czy nawet krautrocka. Słowem: zaleją was rockiem najlepszej jakości.

Martyrdöd – Co wiemy o Szwecji? Między innymi to, że jak już się zabierają za punka i okolice, to są najlepsi na podwórku. Martyrdöd jest tego świetnym przykładem. Grają wściekłą, nierzadko chaotyczną, a do tego także melodyjną rzeźnię z przecięcia klasycznego crusta, metalu, a także neocrusta. Gdy wrzucają piąty bieg i zasuwają na pełnym d-beacie, nie ma zmiłuj.

Damnation – Absolutny kult. Polska to kraj death metalem stojący, ale nad Wisłą nie powstało wiele zespołów o takiej klasie i poziomie złowrogości co Damnation. To śmierć metal duszny, gęsty od niepokojącej atmosfery, brutalny, a przy tym brzmiący jak z innego świata. Grupa reaktywowała się w zeszłym roku i nie możemy się doczekać, aż rozjadą nas walcem bez żadnego ostrzeżenia.

CZERŃ – Nie lubią przesłodzonych melodii czy komunikatów o pozytywnym przesłaniu w tekstach. Czerń to sam mrok podawany w różnych konfiguracjach. Zaczynali od krzyżówki sludge’u i post-metalu, a przeszli w pełnokrwisty death metal z riffami, od których głowa chodzi sama. Nie będzie lepszej okazji na sprawdzenie tego od czerwcowego występu w Gdańsku.

Disharmonic Orchestra – Od zawsze byli inni niż reszta sceny. Niby grali death metal, ale zawsze w poprzek – dziwnie, rozstrajająco, awangardowo. Drugiego takiego zespołu po prostu nie było. Disharmonic Orchestra to legendy i kultowa nazwa w świecie skrajnie innego i autorskiego death metalu. To będzie ich drugi koncert w Polsce. Lepiej, by Was na nim nie zabrakło.

Acid King – Acid King zahipnotyzują Was na zawołanie. Nie użyją czarnej magii ani nie rzucą żadnego zaklęcia – po prostu zaproszą do nieskończonego świata wolnych, mozolnych, kruszących każdego riffów. To stoner/doom metal w pigułce, ciężki jak życie i psychodeliczny, gdy trzeba, zawsze skuteczny.

Winterfylleth – grają black metal w najbardziej klasycznym znaczeniu – są przywiązani do natury, melancholijnej atmosfery, a przy tym wszystkim w ogóle nie brakuje im gniewu. Ich opowieści o starożytnej Anglii w różnych odcieniach zawsze działają. Zadziałają też na Mystic Festival.

Escuela Grind – Co grają? Nieistotne – ważne, że jest szybko, piekielnie agresywnie i intensywnie. Escuela Grind to dziki, najczęściej nieobliczalny mariaż grindu, death metalu oraz starego, dobrego powerviolence. To muzyka przeszyta punkową spontanicznością oraz metalową dbałością o szczegół. Tłuką tak, że nie da się lepiej.

Blood Vulture – Historie o pustelniczym wampirze obawiającym się dzisiejszego świata na tle gotyckiego metalu ze sludge’owym nerwem i grunge’ową melancholią? Poznajcie Blood Vulture. Zapewnią zarówno ciężar, jak i tonę nastrojowości.

monkey3 – Zabiorą was w kosmiczną podróż bez używania słów. Monkey3 specjalizują się w peregrynacji galaktyki na stonerową i spacerockową modłę. Ich instrumentalne utwory to przede wszystkim mnóstwo wszystkiego. Prócz wymienionych pierwiastków znajdziecie w nich wpływy psychodeliczne, progresywne, a nawet postrockowe.

Noctem – reprezentuje hiszpańską scenę – agresywną, wojenną w charakterze i bezpośrednią w przekazie, co szczególnie mocno wybrzmiewa w koncertowej formule zespołu.

Ciśnienie -Grają głośno i wściekle. Próbują wszystkiego – od rozbuchanego jazzu przez post-rocka aż po zbrutalizowany do granic wytrzymałości prog. Ciśnienie to jedna z najciekawszych nazw na polskiej scenie. Metalu nie grają, ale metalowej intensywności w ogóle im nie brakuje. Mystic Festival będzie dobrą okazją, by się o tym przekonać.

Hulder – gra black metal, którego główna cecha to przenikliwy chłód, ale nie tylko. Obok leśnych riffów pojawiają się elementy sczerniałego folku, po drodze wpadają nawet wątki symfoniczne… Wszystko zanurzone jest w okultystycznej, piekielnej aurze. Słowem: idealna sprawa na Mystic Festival.

Kent Osborne – „Śmierć wszystkim gatunkom” – taki tytuł nosi jego debiutancki album i to w zasadzie wyczerpuje temat. Kent Osborne nie zwraca uwagi na szufladki, a zamiast tego łączy, co chce. Trap i metal lub hard rock z rapem? Dla niego to żaden problem.

Return to Dust – Tęsknicie za tym, gdy flanelowe koszule były największym krzykiem mody, a Seattle mekką sceny rockowej? Return to Dust przypomina o tej złotej erze lat 90. Amerykański kwartet gra stuprocentowy, hołdujący gatunkowym herosom grunge. Zobaczcie ich na żywo i zróbcie sobie podróż w czasie.

Dola – Trudno powiedzieć, jaką muzyką zajmuje się Dola. Eklektyzm to ich drugie imię. Chętnie czerpią z blackmetalowych wzorców, potrafią zdzielić słuchacza sludge’owym riffem, postmetalową przestrzenność również znajduje się w ich spektrum upodobań. Gdyby tego było mało, zrzucają na słuchacza także ponury ambient. Polecamy to doświadczyć.

Arð – Brytyjczycy zawsze kumali metal w wydaniu mrocznym jak jesień i pochmurnym jak angielskie niebo co drugi dzień. Arð idealnie to potwierdza. Solowe dzieło Marka Deeksa to mozolny doom metal z bardzo silnym elementem atmosferycznym i melodiami na pierwszym planie. Projekt zmiata ciężarem riffów, a przy tym porusza emocjonalnością.

MASTER BOOT RECORD – Metal robiony przez komputer? Tak, w przypadku Master Boot Record chodzi właśnie o to. Tymże komputerem steruje włoski magik, Victor Love, ale nie ma w tym ludzkiego elementu. Jest wyłącznie maszyna. Na Mystic Festival, w ludzkiej wersji, z pełnoprawnym zespołem, rzeczona machina zeżre każdego z Was.

Embryonic Autopsy – Z Embryonic Autopsy będzie brutalnie – naprawdę brutalnie. Ten amerykański skład powali was na ziemię swoim klinicznie przejrzystym i wściekle intensywnym metalem śmierci. W ich tekstach roi się od samych okropieństw, a w muzyce – od samej choroby i agresji.

Quantum Trio – jeden z najbardziej oryginalnych zespołów polskiego… jazzu? jazz metalu? Co płyta, wymykają się z sztampowych kategoryzacji. Łącząc podwójną stopę, polirytmię, metolowo-brzmiące riffy saksofonu, z wysmakowanymi kompozycjami, tkają swoją własną estetykę.

Youth Code – kalifornijski duet, którego muzyka stanowi mieszankę takich stylów jak EBM oraz harcore punk. W przeszłości zespół grał trasy u boku takich artystów jak Skinny Puppy, Chelsea Wolfe czy Code Orange. Dyskografię Youth Code zamyka „A Skeleton Key in the Doors of Depression” – album nagrany wraz z Kingiem Yosefem.

Avralize – Ich debiutancki album nosi tytuł „Freaks” i faktycznie – lubią dziwne pomysły. Avralize to kopalnia bodźców. Obrzucą was progmetalem czy djentem, zasuną metalcore’owym ciężarem, a do tego wrzucą jazgotliwą elektronikę. Szykujcie się na maksimum energii!

Yoth Iria – Grecka formacja promować będzie swój drugi longplay studyjny, pt. „Blazing Inferno”. Ukazał się on 8 listopada 2024 roku. Na płycie znalazło się osiem kompozycji. Jest to pierwsza płyta Yoth Iria z He na wokalu, który dołączył do formacji w 2023 roku.

H.EXE – Elektronika, która w jednej chwili was znokautuje – to chyba najprostszy opis twórczości H.EXE, weteranów polskiego aggrotechu. Każdy beat będzie kąsał, każda syntezatorowa plama będzie ostra i napierająca. To muzyka do tańczenia, ale do moshu również.

Wønder: Anime x Games – Jedynym w swoim rodzaju projektem, łączącym gaming, anime i gitarowy ciężar.

Zetra – ponury, ale przestrzenny gotycki shoegaze.

KNIFE BRIDE – ch EP-ka nosi tytuł „Don’t Dream Too Much”, ale z taką muzyką można marzyć o osiąganiu szczytów. Knife Bride mieszają metalową alternatywę, rozjuszony metalcore oraz odrobinę popowej słodyczy. Są młodzi i głodni, więc na Mystic Festival pożrą wszystkich.

Organizatorem festiwalu jest Mystic Coalition, sojusz firm o bogatym doświadczeniu na rynku koncertowym, festiwalowym i wydawniczym. W jego skład wchodzą Knock Out Productions, Mystic Production i B90.










