Strona główna Koncerty MYSTIC FESTIVAL 2026

MYSTIC FESTIVAL 2026

9

Mystic Festival to największy w Polsce festiwal prezentujący muzykę metalową i gatunki pokrewne – 4 dni, 5 scen, ponad 90 zespołów w sercu pięknego Gdańska!

W tym roku festiwal odbędzie się w dnach 3-6 czerwca w niezwykłej Stoczni Gdńskiej.

W sprzedaży dostępne są karnety na cały festiwal, bilety jednodniowe (wybrany dzień w terminie 4-6.06), bilety dwudniowe (4-5 / 5-6.06) oraz niezmiennie karnety VIP

𝗘𝘃𝗲𝗻𝘁: MYSTIC FESTIVAL 2026

𝗕𝗶𝗹𝗲𝘁𝘆: bit.ly/MysticFestival2026_RegularPresale

Mystic Festival narodził się w 1999 roku. Pod tym szyldem wystąpiły już w Polsce największe gwiazdy metalu i okolic, m.in. Iron Maiden, Judas Priest, Slayer, Bruce Dickinson, Bring Me the Horizon, Machine Head, Slipknot, Celtic Frost, Sabaton, King Diamond, Nightwish, Mercyful Fate, Opeth i Emperor. Po edycjach w Krakowie, Wrocławiu, Chorzowie i Katowicach oraz kilku latach przerwy, Mystic Festival wrócił na mapę kraju. Wielki powrót miał miejsce w 2019 roku w Krakowie. Ostatecznie festiwal znalazł swoje miejsce w unikalnej przestrzeni gdańskiej Stoczni.

W tym roku na pięciu festiwalowych scenach zobaczymy:

Megadeth, Anthrax, Black Label Society, Mastodon, Overkill, Cavalera z setem „Chaos A.D.”, Ice Nine Kills, Saxon, Six Feet Under, Decapitated, Static-X, Rotting Christ, Marduk, Septicflesh, Belphegor, Death To All, Kanonenfieber, Harakiri For The Sky, Behemoth, Benediction, Down, Electric Wizard, Blood Incantation, The Gathering gra „Mandylion”, Carpenter Brut, Bloodywood, Corrosion Of Conformity, Scour, Coroner, Kublai Khan TX, Forbidden, Thrown, Grave, Unleashed, Evergrey, Pain, Frog Leap, Eyehategod, Caskets, Primordial, Tides From Nebula, Gaahls Wyrd, Gatecreeper, Psychonaut, Frontside, Djerv, Fulci, Eihwar, Priest, Severe Torture, Shining, Soilent Green, Carach Angren, Bölzer, Black Tusk, Today is the Day, letlive., Acid King, Seth, Blackgold, Allt, Vianova, A.A. Williams, Der Weg Einer Freiheit, Avralize, Neptunian Maximalism, Neckbreakker, Truckfighters, Escuela Grind, Disharmonic Orchestra, Winterfylleth, Martyrdöd, Damnation, Yoth Iria, Monkey3, Zetra, Hulder, Blood Vulture, Youth Code, Arð, Hostia, Czerń, Noctem, Ciśnienie, Quantum Trio, Kent Osborne, Return To Dust, Master Boot Record, Embryonic Autopsy, Knife Bride, Dola, H.EXE i Wønder: Games x Anime Show

Megadeth – zmienili metal nie do poznania. Złożyli podwaliny pod thrash i byli (wciąż są!) jednymi z jego absolutnie kluczowych reprezentantów. Megadeth to po prostu absolutna legenda w historii ciężkiej muzyki. Kontrowersyjny i wściekle utalentowany Dave Mustaine zawsze kroczył własną ścieżką, zdobywając masę fanów i wkurzając masę osób. Zawsze po prostu robił swoje.

Anthrax – Gdy thrash zmierzał w kierunku „szybciej, mocniej, agresywniej, mroczniej”, Anthrax machnęli na to ręką. Podchodzili do gatunku na luzie, mieszając go z hardcore punkiem, czy składając fundamenty pod rap metal. Inspirowali się komiksami, powieściami Stephena Kinga, nigdy nie brakło im pogody ducha, a łomot kontrowali zdrową dawką humoru. Nie bez powodu są częścią Wielkiej Czwórki thrashu.

Overkill – Cięte riffy, niepodrabialny i zawsze ostry jak żyleta wokal Bobby’ego Blitza, precyzyjna do bólu sekcja – to właśnie zapewnią thrashowi weterani z Overkill. Mają taki styl, że aż głupio nie skoczyć w dziki młyn przy ich numerach. Nagrali tonę płyt, nie spuścili z tonu, na żywo powalają młodzieńczą energią. Szykujcie białe hi-topy i gardła do śpiewania „Elimination”.

Rotting Christ – Najbardziej obrazoburcza blackmetalowa siła z Grecji znów nawiedzi nasz kraj! Rotting Christ grali w Polsce wielokrotnie. W tym roku po raz pierwszy wystąpią na Mystic Festival! To będzie black metal zagrany z pompą, rozmachem, świetnymi melodiami i stuprocentowym profesjonalizmem.

SEPTICFLESH – Septicflesh przeszli sporą modyfikację twórczości na przestrzeni lat. Zaczynali od death/doomu z pierwiastkiem greckiego black metalu, jednak szybko zapragnęli więcej i gęściej. Obecnie są wiodącą siłą symfonicznego death metalu i królami nurtu. Na Mystic Festival zobaczycie, dlaczego są tak uznani.

Marduk – Są jednymi z największych i najbardziej przekonujących bluźnierców w historii black metalu. A do tego poziom brutalności ich utworów przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Marduk to jedna z najbardziej wytrwałych i zapalczywych grup, jakie widział ten gatunek. Gotowi na antychrześcijański atak blastami w pakiecie z agresywnymi riffami?

Mastodon – Mastodon to rzecz unosząca się ponad metalowymi szufladkami – jeden z ostatnich zespołów, które zmieniły bieg gatunku. Od lat są na swoim, nie należą do żadnej sceny i piszą numery po równo ciężkie, hiciarskie, a do tego ambitne jak diabli. Sludge, prog, jeszcze coś innego? Tak, tacy właśnie są – pełni kolorów.

Cavalera Conspiracy – Można mieć wiele muzycznych marzeń, a jedno z nich to np. wysłuchanie „Chaos A.D.” Sepultury w całości na żywo. Bracia Cavalera, czyli niegdyś motory napędowe tego legendarnego zespołu, zapewnią nam to doświadczenie na Mystic Festival.

Static-X – Byli jedną z największych gwiazd metalu z przełomu XX i XXI wieku. Idealnie wstrzelili się w swój czas i mieli zabójcze numery. Static-X to wkurzony, przesycony agresją mariaż industrialu, nu-metalu, przebojowości… i taneczności. Każda z wymienionych cech wciąż się ich trzyma, co udowodni wam koncert grupy na Mystic Festival.

Ice Nine Kills – Muzyka i film często idą w parze. W przypadku Ice Nine Kills to absolutna norma. U nich horror i generalnie fascynacja mroczniejszą stroną kina bezproblemowo przeplatają się z eklektyczną warstwą songwriterską. Czego u nich nie ma?! Alt-metal, symfoniczne wstawki, metalcore, post-hc… Wszystko to obraca się tu w wielkie hity, których nie da się zapomnieć.

Black Label Society – Powalą was ciężkimi jak skała numerami, rock’n’rollową nonszalancką wibracją oraz groove’em nie z tej ziemi. Black Label Society – od początku przewodzone przez charyzmatycznego Zakka Wylde’a – pokażą Wam, że są królami southern metalu, a ich forma na żywo jest niezawodna. Z takimi headlinerami nie musimy bać się o siłę riffów na Mystic Festival.

Saxon – Klasycy, jedna z pierwszych heavymetalowych załóg i zespół, który nie wypada z formy. Saxon mimo bardzo imponującego stażu czy metryki są świetnym składem zarówno z płyt, jak i na żywo. Szukacie klasycznego do bólu heavy metalu, który umili wam festiwalowe chwile? Ich koncert to mus.

Decapitated – Zaczynali jako dzieciaki i odnieśli sukces w bardzo młodym wieku. Mierzyli się z wieloma przeciwnościami losu, ale nigdy się nie poddali. Decapitated to jeden z najważniejszych polskich zespołów metalowych. Ich niezawodny, dopięty na ostatni guzik techniczny death metal z elementem groove’u zawsze uderza z należytą mocą.

Blood Incantation – Są jednymi z największych gwiazd dzisiejszego death metalu, a do tego gatunkowymi rewolucjonistami. Śmierć metal w wydaniu Blood Incantation zawsze był inny, kosmiczny i wybitnie progresywny. Dzięki ostatniemu krążkowi, „Absolute Elsewhere”, usłyszał o nich cały świat, a oni nie przestają rosnąć.

Primordial – Najwybitniejszy zespół metalowy z Irlandii? Bardzo możliwe. Weterani z Primordial to nie tylko doświadczenie i upór godny lepszej sprawy, ale także szlachetne brzmienie wypracowane lata temu. Kwintet z Dublina w epicki i zamaszysty sposób miesza black metal oraz celtycki folk, a wszystkiemu przewodzi obdarzony potężnym głosem A.A. Nemtheanga.

Electric Wizard – Okultyzm, diabeł, piekło, zioło – a właściwie to bardzo dużo zioła… Z Electric Wizard jest tak, że ich smoliste riffy prosto spod powierzchni Ziemi brzmią jak smoła wylana na słuchaczy. Trudno o większe legendy stoner czy doom metalu z ostatnich paru dekad. Gdy ich słuchacie, czujecie się jak przy marihuanowym tripie, który doprowadził was na dno bonga.

Gaahls WYRD – Gaahl to kluczowa postać świata black metalu. Mimo upływu lat wciąż przeraża, wciąż jest autentyczny jak diabli. Udowadniał to na przestrzeni lat w Gorgoroth i wielu innych projektach, a dziś udowadnia przede wszystkim w Gaahls Wyrd. Ten koncert to nie będzie popisówka i tania próba wystraszenia słuchacza, tylko podróż w samą otchłań.

Belphegor – Wojna, bluźnierstwo (w ilościach przekraczających wszelkie skale), śmierć, a do tego wiele innych przyjemności. Działający od lat Austriacy z Belphegor to jedna z najbardziej wytrwałych i jakościowych marek na zaludnionym pograniczu black oraz death metalu. Grają w Polsce często, więc wiecie, że nie zawodzą. Na Mystic Festival również będą bezlitośni.

BEHEMOTH! – Czy są największą polską grupą metalową? Tak. Czy są najbardziej cenionym polskim zespołem metalowym na świecie? Owszem. Behemoth to potęga. Harowali jak woły na swój sukces i przeskoczyli wszystkich. Ich epicki, pełen pompy black/death metal zmieniał się wielokrotnie, ale zawsze pozostawał bluźnierczy i ekscytujący. Headlinerski występ pomorskiej Bestii przejdzie do historii Mystic Festival.

Coroner – Są i będą jednymi z największych w kwestii technicznego thrashu. Szwajcarski Coroner był jednym z pierwszych zespołów, które połączyły zawrotne tempa z karkołomnymi figurami instrumentalnymi i nigdy nie stracili przy tym żaru. Na koncertach w naszym kraju zawsze dawali z siebie 110% – na Mystic Festival również dadzą.

Six Feet Under – Kochacie death metal i rock’n’rolla? To miejsce, w którym rozbujana rytmika spotyka się ze śmiercionośną agresją? Jeśli tak, pewnie nie możecie doczekać się występu legendarnego Six Feet Under. Death’n’rollowi weterani z USA zagrają w Polsce pierwszy raz od 2012 roku. Chyba przyznacie, że to okazja z gatunku tych nie do ominięcia.

Death To All – Lider Death i pionierska figura w świecie death metalu, Chuck Schuldiner, odszedł w 2001 roku, ale jego legenda pozostaje wieczna. Podtrzymuje ją m.in. Death to All, a w rotujący skład zespołu-hołdu wchodzą różni muzycy, którzy przewinęli się przez bogatą historię Death. Formacja zagra u nas materiał z legendarnych „Symbolic” i „Spiritual Healing”.

Kanonenfieber – W bardzo krótkim czasie przeskoczyli z bycia zamaskowaną ciekawostką na pozycję jednego z popularniejszych black/deathmetalowych składów ostatnich lat. Anonimowe Kanonenfieber łączy opowieści o I wojnie światowej z melodyjnym black/death metalem i robi to bezbłędnie. Rozbili bank już na Mystic Festival 2023, więc czas na powtórkę!

Harakiri for the sky – Łączą krainę łagodności z morzem hałasu. Cierpkie blackmetalowe struktury wplatają w postrockowo-shoegaze’ową marzycielskość. Harakiri for the Sky są jedną z kluczowych nazw post-blackmetalu, a przede wszystkim jego książkowymi reprezentantami. Wszystko, co najlepsze w tym nurcie znajdziecie właśnie u nich – przede wszystkim koncertowo.

Benediction – Kiedy podczas Mystic Festival 2022 roznieśli Main Stage na kawałki, człowiek myślał sobie, że aż zobaczyłoby się ich w Gdańsku znowu… Jak to dobrze, że Benediction do nas wracają. Absolutna gratka dla fanów szorstkiego, brytyjskiego podejścia do materii śmierć metalu.

Down – W jednym ze swoich największych przebojów nalegają, by pogrzebać ich w dymie – przy takich riffach nie powinno być z tym problemu. Down to pionierzy southern metalu, ale sludge’owe i stonerowe elementy to u nich również norma. Mają numery taranujące ciężarem w pakiecie z emocjami. Ale czy można się temu dziwić? Jak ma się w składzie gwiazdy z Pantery, Crowbar czy Corrosion of Conformity, innej opcji nie ma…

theGathering – Gdy tzw. „metal klimatyczny” był wielki, odnosili ogromne sukcesy. Ale nie byli przywiązani do gotyckiej formuły na śmierć i życie. Eksperymentowali, zmieniali się, bezproblemowo schodzili w zakamarki bardziej rockowe, triphopowe i eksperymentalne. Na Mystic Festival wystąpią z legendarną Anneke Van Gersbiergen, w całości odgrywając kultowe „Mandylion”.

Pain – Elektroniczne beaty, od których biodra ruszają się same, i ciężkie riffy? Brzmi jak przepis na przebój. Tak się składa, że Pain ma tonę hitów ulepionych w zgodzie z tymi wytycznymi. Brzmią chwytliwie jak nikt inny – przy tej muzyce nie da się źle bawić.

Carpenter Brut – Wszystko zaczęło się od żartu, a później… Franck Hueso (człowiek stojący za Carpenter Brut) został synthwave’ową gwiazdą, jednym z najważniejszych przedstawicieli nurtu. Jeśli kochacie jaskrawe brzmienia klawiszowe nawiązujące do mrocznych horrorów Johna Carpentera, poczujecie się na jego koncercie jak w domu strachów.

thrown – Z nimi nie ma żartów – są same ciosy. Thrown nie dają słuchaczom taryfy ulgowej, bo stawiają na samą przemoc. To muzyka powstała na gruncie hardcore’owym, ale pełna odwołań do nowoczesnego metalcore’a czy nu-metalu. Są bezlitośni i maksymalnie kompetentni w tym, co robią.

Frontside – W czasach, gdy łączenie metalu z hardcore’em było uznawane w Polsce za zdradę stanu, oni porwali się na ten mariaż jako jedni z pierwszych. Frontside są dziś żywymi legendami polskiego metalcore’a. Lata mijają, a oni nie tracą werwy – są nawet bardziej ekstremalni. Czy to nie brzmi jak idealna zachęta?

Frog Leap – Ten szalony Norweg i jego gromadka zabierają nas do alternatywnej rzeczywistości. Zastanawialiście się, co by było, gdyby np. „Toto” Africa miało w sobie metalowy rys? Albo „Like a Prayer” Madonny? Frog Leap bierze popowe hity, wtłaczając w nie ekstremę i ciężar. Wypada w tym spektakularnie, o czym już wkrótce się przekonacie.

Bloodywood – Wyobraźcie sobie zespół metalowy… z Indii! A teraz dodajcie do tego nu-metal, odrobinę metalcore’a, sporo elementów hinduskiej muzyki ludowej, pop i plemienne wibracje wymieszane z nowoczesnym brzmieniem. Oto Bloodywood – jedna ze świeższych gwiazd nowoczesnego metalu. Na żywo przekonają was, że nie wzieli się znikąd.

Tides From Nebula – Początkowo mieli w sobie lekko metalowy rys, ale prędko z niego zrezygnowali, idąc w krainę łagodności. Weterani polskiego post rocka z Tides From Nebula spełniają wszelkie założenia gatunkowe, czerpiąc także z elektroniki, ambientu czy muzyki progresywnej.

Evergrey – Lubicie power metal, ale chcielibyście, by gatunek był bardziej poszukujący, a może klimatyczny? Evergrey skutecznie zapełniają tę niszę od 1995 roku. Szwedzi łączą ten gatunek z progmetalowym kunsztem, altmetalową smykałką do hitów, a nawet odrobiną gotyku. W każdej konfiguracji wypadają niezawodnie.

Grave – Jak brzmi szwedzki death metal? Grave to esencjonalny zespół tej pierwotnej, najsurowszej formy nurtu. Zaczynali tę zabawę jako jedni z pierwszych i wciąż mielą riffy ponure jak wnętrze, nomen omen, grobu. Jesteście gotowi na potężną dawkę stęchlizny?!

UNLEASHED – Są potężni, brutalności im nie brakuje i od lat wiedzą, czego chcą. Unleashed to jedna z najwiażniejszych szwedzkich deathmetalowych nazw. Jako pierwsi wprowadzili do gatunku historie o wikingach, a korzenne riffy krzyżowali z melodiami czy nawet wpływami rockowymi.

Eihwar – Określają swoją twórczość jako „muzykę na parkiety taneczne dla wikingów” – jest więc i epicko, i imprezowo. Eihwar bezproblemowo łączą oba światy proponując wszystko od wsobnego folku aż po wątki zaczerpnięte z trance’u czy nawet electro.

Carach Angren – Symfonia? Jest. Black metal? Też jest. A może po prostu „holenderski horror metal”, jak sami siebie opisują? Carach Angren to absolutny mus dla tych słuchaczy, którzy lubią, gdy ekstrema jest mroczna i intensywna, a przy tym baśniowa czy nawet lekko komiksowa. Ten skład z Landgraaf zapewni nie tylko strach, lecz i dużo rozrywki.

BØLZER – Ich riffy uderzają jak pioruny. Ich muzyka – mimo ekstremalnej podbudowy – to przede wszystkim potężny, uduchowiony i naładowany epicką energią zew. Bølzer są jednym z najważniejszych zespołów współczesnego death/black metalu. Jedyni w swoim rodzaju, estetycznie i kompozytorsko oderwani od reszty sceny.

Corrosion Of Conformity – Gdy zaczynali, byli młodziakami łączącymi thrash metal i hardcore punk. Po wściekłych początkach zmienili kurs, zwolnili i wypracowali swój niepodrabialny styl. Ich natchniony bluesowym feelingiem southern/sludge jest pełen zarówno emocjonalnej głębi, ciężaru, jak i przebojowości. Posłuchacie tych riffów raz i przepadniecie – zwłaszcza na żywo.

Forbidden – Zawsze w cieniu sławniejszych kolegów po fachu i zawsze bardziej wymagający niż reszta. Forbidden nigdy nie byli zespołem z gatunku „entry level”. To thrash zawiły, zaawansowany technicznie, nierzadko mroczny. Jeśli dodamy do tego zjazd w niepokojący groove, jaki zespół zaliczył w latach 90., dostajemy komplet. Prawdziwie oryginalny skład.

Kublai Khan TX – moc bezlitosnych breakdownów przekroczy wszelkie możliwe skale – tutaj poziom twardzielstwa i ciężaru wychodzi poza normę. Na szczęście się tego nie boimy, tylko jesteśmy gotowi na jatkę w moshu w rytm dzikiego beatdown hardcore’a autorstwa Kublai Khan TX. Lepiej przyjedźcie na Mystic Festival w dobrej formie, bo z ich koncertami nie ma żartów.

Scour – Jeśli w składzie twojego zespołu grają ludzie, którzy terminowali bądź terminują w takich ekipach jak Cattle Decapitation czy Agoraphobic Nosebleed, jest grubo. A jeśli posadę frontmana zajmuję Phil Anselmo, to nie ma pytań. Blackmetalowe, antychrześcijańskie i naładowane mrokiem

Priest – Dużo skóry, kolców, wszystko grane przez robotyczne postaci, a w tekstach sporo wszystkiego – złamane serce, humor i wiele innych… Poznajcie Priest. To synthwave’owa gromada prosto ze Szwecji z muzykami, którzy terminowali m.in. w Ghost.

letlive – Letlive. to wyjątkowa nazwa w świecie współczesnego post-hardcore’a. Nigdy nie byli jednowymiarowi. Było w tym miejsce na oddech, melodie, wielkie refreny, a wszystko spinał charyzmatyczny lider, Jason Aalon Butler. W 2024 roku reaktywowali się po siedmiu latach przerwy. Występ na Mystic Festival pokaże, że warto było czekać.

Djerv – Jak na Norwegów przystało, Djerv wiedzą, że rock musi być przebojowy, nośny, a do tego mniej lub bardziej mroczny. Skład z Oslo miesza więc dopasowany do realiów XXI wieku metal alternatywny z black’n’rollowym pierwiastkiem na drugim planie.

Caskets – Ich twórczość jest pełna emocji. Gdy buzuje w nich gniew, szaleją w metalcore’owym stylu. Kiedy są bezradni, wchodzą w post-hardcore. Wszystko ubierają w szaty zabójczo przebojowego alt-metalu. Caskets to kandydaci na gwiazdy.

EYEHATEGOD – Ciężko, ciężej, jeszcze ciężej, Eyehategod. Sludge’owi pionierzy z Nowego Orleanu grają muzykę obrzydliwą i potwornie bagnistą. Skrzyżujcie najbardziej odrażające doommetalowe riffy, odrobinę bluesa oraz cuchnącą piwnicę obleganą przez robalstwo – tak właśnie brzmi Eyehategod. Od lat robią swoje i w ogóle nie miękną.

Severe Torture – Wyobraźcie sobie wszystkie możliwe obrzydliwości – rozerwane ludzkie szczątki, walające się wszędzie wnętrzności, przemoc, zgnilizna… Już? To teraz przełóżcie ten obraz na muzykę i macie Severe Torture. Holendrzy są ekspertami od pełnego okropieństw brutalnego death metalu.

Shining – Zaczynali od jazzu, potem przeszli w awangardowo-progresywny metal, a jeszcze później odkryli terytorium… radiowego rocka! Norweskie Shining to jedna z najdziwniejszych i najciekawszych nazw w przepastnym świecie muzyki gitarowej XXI wieku. Skład wiedziony przez szalenie utalentowanego Jørgena Munkeby’ego nie pozostawi nikogo obojętnym.

Gatecreeper – „Arizona caveman music” – tak się przedstawiają w mediach społecznościowych i już samo to wystarczy, by ich pokochać. Gatecreeper to jedni z czołowych przedstawicieli nowożytnego death metalu, którzy łączą gruz z elementami hardcore’a. Na ich koncertach nigdy nie brakuje srogiego moshu, pamiętajcie o tym!

Black Tusk – Riffy – a właściwie tona riffów. Tego powinniście spodziewać się po mystikowym recitalu Black Tusk. Sludge’owcy z USA zadbają, byście wyszli z ich koncertu ogłuszeni, poturbowani i tą soniczną przemocą usatysfakcjonowani. Będzie dużo hałasu i dużo brudu.

Fulci – Death metal i horrory to nierozłączny duet. Fulci połączyli te światy mocniej niż ktokolwiek przed nimi. Nazwę wzięli oczywiście od nazwiska wybitnego włoskiego reżysera kina gore, a w tekstach hołdują zarówno jemu, jak i innym twórcom wszelkiego rodzaju slasherów. Muzycznie z kolei tłuką metal śmierci bezkompromisowy, brutalny oraz… przebojowy!

SOILENT GREEN – Wolno i szybko. Przeraźliwie ciężko, ale wściekle. Sludge’owo, a przy tym grindowo. Soilent Green to wzorowi przedstawiciele nowoorleańskiego metalu, w którym tłuste riffy, ogólny nihilizm oraz brzmieniowa potęga są kluczowe. Skoszą nas sunącym przy ziemi riffem, a później storpedują chaotycznym odpryskiem agresji.

PSYCHONAUT – Lekko i ciężko. Eterycznie i intensywnie. Gra kontrastami to jedna z głównych specjalności belgijskiego Psychonaut. To jeden z najlepszych zespołów w obecnym, przepastnym świecie post-metalu. Poetycką wrażliwość łączą z najbardziej kruszącymi riffami. Nie zawiodą was.

SETH – Przygotujcie się na pompę, a przy tym agresję rozkręconą do tego stopnia, jakby świat miałby dosłownie za chwilę się zawalić. Francuscy weterani z Seth podchodzą do black metalu na 110%, bez półśrodków. Strzelają dysonansowymi riffami, blastami, nie boją się symfonicznej potęgi, a wszystko ubierają w niezapomniane melodie. To będzie szczyt czerni.

Hostia – Czy to bardziej death metal, czy może grindcore? Nieistotne – w przypadku Hostii ma po prostu boleć i boli. Nadwiślańska ekipa wychodzi z założenia, że ma być łomot, drwiny z religijnej hipokryzji, a do tego groove. Wszystkie elementy łączy niezawodnie. Przekonacie się na własne oczy i uszy.

Neptunian Maximalism – NNMM – Z Neptunian Maximalism nic nie jest oczywiste. To, co grają, trudno nazwać piosenkami, bo brzmią bardziej jak muzyczna podróż przez piekło. Dronujący metal zespalają z najbardziej awangardowym jazzem, a niepokojące patenty topią w morzu hałasu. Potęga tej przedziwnej propozycji artystycznej zapiera dech w piersiach.

Allt- Wyrastają na gwiazdy nowoczesnego metalcore’a i zostaną nimi raczej prędzej niż później. To muzyka wściekła do oporu, a przy tym rozbudowana aranżacyjnie. Szwedzi mieszają metalcore’owy szał z progresywną elegancją i djentową rytmiką. Efekt? Piorunujący – zwłaszcza na żywo.

TODAY IS THE DAY -Metalu nie grają – raczej się nim inspirują – ale emocjonalny ciężar, mrok i przygniatająca energia ich muzyki pożerają wiele metalowych składów. Today Is the Day mieszają noise rocka i post-hardcore’a, nie zostawiając przestrzeni na nic miłego. To sam ból.

Blackgold – Pobudzili publikę do tańca i bujania już na Mystic Festival 2022 – nic nie wskazuje, by teraz było inaczej. Blackgold to totalni eksperci w sprawie idealnie skrojonego nu-metalu z mocnym, rapowym elementem.

Vianova – Muzyka Vianowa jest jak wnętrze blendera, w którym chaotycznie miksują się różne formy. Łączą progresywne tendencje z funkmetalowym luzem czy nawet r&b. Djent opakowują w altmetalową zwiewnosć. Do tego wszystkiego dorzucają metalcore. Są szaleni i przebojowi za jednym zamachem. Mogą być czarnym koniem tegorocznej odsłony Mystic Festival.

A.A. Williams – Jej muzyka ma zapewniać przede wszystkim oczyszczenie ze wszystkiego co mroczne. Właśnie dlatego A.A. Williams mierzy się z negatywnymi rzeczami na różne sposoby – od postrockowych snujów po doomowe tąpnięcia; od shoegaze’owej słodyczy po samą gorycz. Wejdźcie w tę falę kontrastów, a będziecie zadowoleni.

Der Weg einer Freiheit – Black metal ma wiele barw prócz samej czerni. Na przykład Der Weg einer Freiheit prowadzą go w terytoria wysoce atmosferyczne i sąsiadujące z post-metalem. Oznacza to, że Niemcy są specjalistami w najlepszej krzyżówce między bezlitośnie chłodnymi riffami a przepięknymi eterycznymi melodiami. Na Mystic Festival zaprezentują wszystko, co najlepsze.

Neckbreakker – Niektórzy z was widzieli ich na Mystic Festival 2024 jeszcze pod nazwą Nakkeknaekker. Teraz nazywają się Neckbreakker i łamią kręgi szyjne jeszcze skuteczniej. Ten rozbujany, pompowany młodzieńczą energią death metal (z elementem groove’u) spowoduje, że nie powstrzymacie się od headbangingu.

Truckfighters – Jeśli zespół pochodzi ze Skandynawii i gra stoner, musi być dobry – a Truckfighters są bardzo dobrzy. Ci sympatyczni szwedzi są ekspertami w korzennych riffach z fuzzem rozkręconym do oporu, ale nie boją się także psychodelii czy nawet krautrocka. Słowem: zaleją was rockiem najlepszej jakości.

Martyrdöd – Co wiemy o Szwecji? Między innymi to, że jak już się zabierają za punka i okolice, to są najlepsi na podwórku. Martyrdöd jest tego świetnym przykładem. Grają wściekłą, nierzadko chaotyczną, a do tego także melodyjną rzeźnię z przecięcia klasycznego crusta, metalu, a także neocrusta. Gdy wrzucają piąty bieg i zasuwają na pełnym d-beacie, nie ma zmiłuj.

Damnation – Absolutny kult. Polska to kraj death metalem stojący, ale nad Wisłą nie powstało wiele zespołów o takiej klasie i poziomie złowrogości co Damnation. To śmierć metal duszny, gęsty od niepokojącej atmosfery, brutalny, a przy tym brzmiący jak z innego świata. Grupa reaktywowała się w zeszłym roku i nie możemy się doczekać, aż rozjadą nas walcem bez żadnego ostrzeżenia.

CZERŃ – Nie lubią przesłodzonych melodii czy komunikatów o pozytywnym przesłaniu w tekstach. Czerń to sam mrok podawany w różnych konfiguracjach. Zaczynali od krzyżówki sludge’u i post-metalu, a przeszli w pełnokrwisty death metal z riffami, od których głowa chodzi sama. Nie będzie lepszej okazji na sprawdzenie tego od czerwcowego występu w Gdańsku.

Disharmonic Orchestra – Od zawsze byli inni niż reszta sceny. Niby grali death metal, ale zawsze w poprzek – dziwnie, rozstrajająco, awangardowo. Drugiego takiego zespołu po prostu nie było. Disharmonic Orchestra to legendy i kultowa nazwa w świecie skrajnie innego i autorskiego death metalu. To będzie ich drugi koncert w Polsce. Lepiej, by Was na nim nie zabrakło.

Acid King – Acid King zahipnotyzują Was na zawołanie. Nie użyją czarnej magii ani nie rzucą żadnego zaklęcia – po prostu zaproszą do nieskończonego świata wolnych, mozolnych, kruszących każdego riffów. To stoner/doom metal w pigułce, ciężki jak życie i psychodeliczny, gdy trzeba, zawsze skuteczny.

Winterfylleth – grają black metal w najbardziej klasycznym znaczeniu – są przywiązani do natury, melancholijnej atmosfery, a przy tym wszystkim w ogóle nie brakuje im gniewu. Ich opowieści o starożytnej Anglii w różnych odcieniach zawsze działają. Zadziałają też na Mystic Festival.

Escuela Grind – Co grają? Nieistotne – ważne, że jest szybko, piekielnie agresywnie i intensywnie. Escuela Grind to dziki, najczęściej nieobliczalny mariaż grindu, death metalu oraz starego, dobrego powerviolence. To muzyka przeszyta punkową spontanicznością oraz metalową dbałością o szczegół. Tłuką tak, że nie da się lepiej.

Blood Vulture – Historie o pustelniczym wampirze obawiającym się dzisiejszego świata na tle gotyckiego metalu ze sludge’owym nerwem i grunge’ową melancholią? Poznajcie Blood Vulture. Zapewnią zarówno ciężar, jak i tonę nastrojowości.

monkey3 – Zabiorą was w kosmiczną podróż bez używania słów. Monkey3 specjalizują się w peregrynacji galaktyki na stonerową i spacerockową modłę. Ich instrumentalne utwory to przede wszystkim mnóstwo wszystkiego. Prócz wymienionych pierwiastków znajdziecie w nich wpływy psychodeliczne, progresywne, a nawet postrockowe.

Noctem – reprezentuje hiszpańską scenę – agresywną, wojenną w charakterze i bezpośrednią w przekazie, co szczególnie mocno wybrzmiewa w koncertowej formule zespołu.

Ciśnienie -Grają głośno i wściekle. Próbują wszystkiego – od rozbuchanego jazzu przez post-rocka aż po zbrutalizowany do granic wytrzymałości prog. Ciśnienie to jedna z najciekawszych nazw na polskiej scenie. Metalu nie grają, ale metalowej intensywności w ogóle im nie brakuje. Mystic Festival będzie dobrą okazją, by się o tym przekonać.

Hulder – gra black metal, którego główna cecha to przenikliwy chłód, ale nie tylko. Obok leśnych riffów pojawiają się elementy sczerniałego folku, po drodze wpadają nawet wątki symfoniczne… Wszystko zanurzone jest w okultystycznej, piekielnej aurze. Słowem: idealna sprawa na Mystic Festival.

Kent Osborne – „Śmierć wszystkim gatunkom” – taki tytuł nosi jego debiutancki album i to w zasadzie wyczerpuje temat. Kent Osborne nie zwraca uwagi na szufladki, a zamiast tego łączy, co chce. Trap i metal lub hard rock z rapem? Dla niego to żaden problem.

Return to Dust – Tęsknicie za tym, gdy flanelowe koszule były największym krzykiem mody, a Seattle mekką sceny rockowej? Return to Dust przypomina o tej złotej erze lat 90. Amerykański kwartet gra stuprocentowy, hołdujący gatunkowym herosom grunge. Zobaczcie ich na żywo i zróbcie sobie podróż w czasie.

Dola – Trudno powiedzieć, jaką muzyką zajmuje się Dola. Eklektyzm to ich drugie imię. Chętnie czerpią z blackmetalowych wzorców, potrafią zdzielić słuchacza sludge’owym riffem, postmetalową przestrzenność również znajduje się w ich spektrum upodobań. Gdyby tego było mało, zrzucają na słuchacza także ponury ambient. Polecamy to doświadczyć.

Arð – Brytyjczycy zawsze kumali metal w wydaniu mrocznym jak jesień i pochmurnym jak angielskie niebo co drugi dzień. Arð idealnie to potwierdza. Solowe dzieło Marka Deeksa to mozolny doom metal z bardzo silnym elementem atmosferycznym i melodiami na pierwszym planie. Projekt zmiata ciężarem riffów, a przy tym porusza emocjonalnością.

MASTER BOOT RECORD – Metal robiony przez komputer? Tak, w przypadku Master Boot Record chodzi właśnie o to. Tymże komputerem steruje włoski magik, Victor Love, ale nie ma w tym ludzkiego elementu. Jest wyłącznie maszyna. Na Mystic Festival, w ludzkiej wersji, z pełnoprawnym zespołem, rzeczona machina zeżre każdego z Was.

Embryonic Autopsy – Z Embryonic Autopsy będzie brutalnie – naprawdę brutalnie. Ten amerykański skład powali was na ziemię swoim klinicznie przejrzystym i wściekle intensywnym metalem śmierci. W ich tekstach roi się od samych okropieństw, a w muzyce – od samej choroby i agresji.

Quantum Trio – jeden z najbardziej oryginalnych zespołów polskiego… jazzu? jazz metalu? Co płyta, wymykają się z sztampowych kategoryzacji. Łącząc podwójną stopę, polirytmię, metolowo-brzmiące riffy saksofonu, z wysmakowanymi kompozycjami, tkają swoją własną estetykę.

Youth Code – kalifornijski duet, którego muzyka stanowi mieszankę takich stylów jak EBM oraz harcore punk. W przeszłości zespół grał trasy u boku takich artystów jak Skinny Puppy, Chelsea Wolfe czy Code Orange. Dyskografię Youth Code zamyka „A Skeleton Key in the Doors of Depression” – album nagrany wraz z Kingiem Yosefem.

Avralize – Ich debiutancki album nosi tytuł „Freaks” i faktycznie – lubią dziwne pomysły. Avralize to kopalnia bodźców. Obrzucą was progmetalem czy djentem, zasuną metalcore’owym ciężarem, a do tego wrzucą jazgotliwą elektronikę. Szykujcie się na maksimum energii!

Yoth Iria – Grecka formacja promować będzie swój drugi longplay studyjny, pt. „Blazing Inferno”. Ukazał się on 8 listopada 2024 roku. Na płycie znalazło się osiem kompozycji. Jest to pierwsza płyta Yoth Iria z He na wokalu, który dołączył do formacji w 2023 roku.

H.EXE – Elektronika, która w jednej chwili was znokautuje – to chyba najprostszy opis twórczości H.EXE, weteranów polskiego aggrotechu. Każdy beat będzie kąsał, każda syntezatorowa plama będzie ostra i napierająca. To muzyka do tańczenia, ale do moshu również.

Wønder: Anime x Games – Jedynym w swoim rodzaju projektem, łączącym gaming, anime i gitarowy ciężar.

Zetra – ponury, ale przestrzenny gotycki shoegaze.

KNIFE BRIDE – ch EP-ka nosi tytuł „Don’t Dream Too Much”, ale z taką muzyką można marzyć o osiąganiu szczytów. Knife Bride mieszają metalową alternatywę, rozjuszony metalcore oraz odrobinę popowej słodyczy. Są młodzi i głodni, więc na Mystic Festival pożrą wszystkich.

Organizatorem festiwalu jest Mystic Coalition, sojusz firm o bogatym doświadczeniu na rynku koncertowym, festiwalowym i wydawniczym. W jego skład wchodzą Knock Out Productions, Mystic Production i B90.