Jesień 2019 była świetnym okresem pod względem koncertowym, jak również kilometrowym. Początkowy plan na weekend 13-14-15 grudnia wydawał się prosty: Warszawa oraz Poznań, ale jednak okazało się, że wszystko co proste, szybko się komplikuje. Na tydzień przed wyjazdem zmieniła się trasa wycieczki muzycznej. Na miejsce koncertu w Warszawie, pojawiły się koncerty w Jastrzębiu Zdrój oraz Mszanie Dolnej. W tym materiale skupię się właśnie na tych dwóch miastach i koncertach.
13.12.19
Piątek, święto psa (1.3.1.2) kierunek Jastrzębie Zdrój i pub Chimera. Wybierając ten właśnie kierunek, kierowałem się faktem, że spotkam tam zespoły, które nie grają na potęgę koncertów. Line Up koncertu w Jastrzębiu może niewiele mówić tym, którzy nie są z tej części PL. Szczurocorn – Śląsk, Dziarwa – Małopolska, Harusha – Szczecin, Bastard – Małopolska.
Na pierwszy ogień poszedł Szczurocorn. Przyznam się, że słyszałem ich pierwszy raz. Nie wiedziałem nawet, że istnieje taki zespół. Tym bardziej ze szczególną uwagą przysłuchiwałem się temu, co prezentują na scenie. Pochodzący z Raciborza skład, gra muzykę określaną mianem punkcore. Mocne brzmienie gitar, plus dobra praca perkusisty, w połączeniu z dość fajnym flow wokalisty powoduje, że odbiór na żywo zespołu jest dobry. Widać, że panowie ciężko pracują na próbach, żeby wszystko na koncertach było dopracowane wręcz idealnie. Na pewno zespół warty zainteresowania i poświęcenia mu uwagi. Z ciekawością będę się przyglądać ich poczynaniom muzycznym.
Następny skład, który zameldował się na deskach Chimery w Jastrzębiu to Dziarwa. Słyszałem ich już wcześniej, więc miałem jakiś pogląd tego, czego mogę się spodziewać na scenie, ale mimo to zostałem bardzo mile zaskoczony faktem, że zespół wykonał duży krok do przodu pod względem muzycznym. Pomimo różnicy wieku chłopaków z Dziarwy, wręcz idealnie się uzupełniają scenicznie. Widać, że panowie cały czas się starają dogrywać swoje działania muzyczne, co powoduje, że punkrock w ich wykonaniu, jest bardzo melodyjny, okraszony szybkimi riffami gitarowymi, a to wszystko bardzo ładnie spina nestor zespołu, czyli perkusista Nosek. Życzę każdemu takiej krzepy, jaką ma ten gość. Chłopaki mają w planach płytę, która jak dla mnie, może być dość ciekawą odmianą dla tego, co obecnie mamy na polskiej scenie Punk. Trzymamy kciuki za zespół i realizację planów i w miarę możliwości będziemy ich wspomagać 🙂
Trzecim zespołem, który zameldował się na scenie, była ekipa ze Szczecina, czyli Harusha. Tak jakoś do tej pory nie mogłem dotrzeć na ich koncert. Zawsze wyskakiwało jakieś „ale”, więc tym bardziej ucieszyłem się, że w końcu mam okazję posłuchać ich „live”. I powiem szczerze że to był strzał w 10. Doświadczenie sceniczne Dominika oraz Zbyszka powoduje, że Harusha w wersji na żywo jest bardzo dobrze odbierana. Szeroko pojęty punkrock, którym raczy nas ekipa ze Szczecina, został bardzo dobrze odebrany w Pubie Chimera. Osobiście było mi miło usłyszeć ten charakterystyczny wokal Harrego. Widząc swobodę grania Harushy, z niecierpliwością oraz wielką ciekawością, oczekuję na ich nowy materiał. Obecny set koncertowy zespołu jest przeglądem styli związanych z punkrockiem oraz pod względem tekstu, porusza pełną gamę tematów, od więzi społecznych po wizję miłości i śmierci. Nie ma zbędnego pierdo… o sprawach, które widzi się w TV. To wszystko sprawiło, że dla mnie podmiana koncertu w Wwa na koncerty w Jastrzębiu oraz Mszanie, była idealnym ruchem.
Na koniec scenę zajęli The Bastard. Tak wiem… który to już mój materiał, w którym piszę o nich 🙂 czy jestem w stanie napisać coś jeszcze więcej? Okazuje się, że jestem 😀 a wszystko dzięki Bastardom. Po raz pierwszy od 7-8 lat zespół zagrał w składzie 4-osobowym, na jedną gitarę. Nie znaczy to, że szykuje się kolejna rewolucja w składzie, który dopiero co został uformowany. Mimo osłabienia osobowego, panowie dali radę w 200%. Grzegorz, który przejął na te dwa koncerty obowiązki drugiego gitarzysty, świetnie dał radę, i wszystko brzmiało tak, jak powinno, mimo osłabienia kadrowego. Zespół został bardzo dobrze odebrany w Jastrzębiu, a Przemka co chwilę wspierała wokalnie publika przybyła na koncert
Tak wyglądał piątek. Po koncercie szybki powrót na bazę i do spania.
14.12
Dla mnie sobota zaczęła się tak na prawdę jeszcze w Jastrzębiu 🙂 ale w sobotę punktem kulminacyjnym miał być pożegnalny koncert w Pubie Szałas w Mszanie Dolnej. Nie wiadomo, co postanowi nowy właściciel lokalu, więc stąd ta nazwa. Skład koncertu, w porównaniu z piątkiem, uległ zmianie ze Szczurocorna na Nic Śmiesznego. Kapela z Dębicy uraczyła zgromadzonych w Pubie Szałas hcpunkiem rodem z lat 90. Dla mnie osobiście było to pierwsze spotkanie z Nic Śmiesznego. Nie jestem jakimś wielkim fanem kapel grających HC, lecz muszę oddać chłopakom, że potrafili przyciągnąć swoim graniem moją uwagę. Na pewno będę śledził poczynania zespołu, tym bardziej, że w lutym 2020, będę mieć okazję ponownie usłyszeć ich na żywo.
Patrząc pod względem atmosfery na obu koncertach, mogę śmiało napisać że… Jastrzębie Zdrój impreza w klimacie Oi. 90% osób będących na koncercie to osoby związane ze środowiskiem Skinhead. Natomiast sobotnia impreza w Mszanie Dolnej, to 100% Punk, co nie zmienia faktu, że jedni i drudzy bardzo dobrze się bawili.
Wielkie dzięki dla wszystkich zespołów, pubu Chimera oraz Szałas, Beskidu Pankowego, Punkosfery oraz osób, z którymi miałem okazję spędzić te dwa dni, napić się piwka oraz pogadać. Cytując klasyka 🙂 My też tam byliśmy, co widziałem opisałem 🙂 a Gosia w Mszanie zapisała cyfrowo 🙂

Do następnego. Oi

Pełne galerie:
Jastrzębie Zdrój – Blesso PL
Mszana Dolna – Gosia M

tekst   #gm
zdjęcia: Blesso PL  oraz Gosia M.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here