Dziś mamy dla was materiał z osobą, która organizuje jeden z bardziej znanych letnich festiwali. Mowa o Rock Na Bagnie i dowodzącym nim Jacku.

WR: Jacku, skąd się zrodził pomysł na Rock Na Bagnie?

JŻ: Ot, tak sobie organizowałem koncerty od 1990r. aż pewnego dnia roku 2009, na reklamę jednego z nich w Internecie trafił Piotr Znaniecki z Białegostoku. Zainspirowało go to, aby do mnie napisać o tym, że ma plan na wniosek do U.E, z którego mogą być pieniądze na zorganizowanie festiwalu rockowego, tylko nie może znaleźć odważnego do jego zrealizowania, a skoro już coś organizuję mniejszego wiele lat i mam jakieś doświadczenie, to może zechcę zorganizować też coś większego? Chwilę się namyśliłem – skoro organizowałem już koncerty jednodniowe na 11 kapel to jaka to różnica zrobić 3 dni na 56 zespołów? Tylko trochę więcej pracy, pomyślałem 😀 Myliłem się, bo to nie było
tylko trochę więcej pracy, gdyż w trakcie przygotowań okazało się, że to były całe wagony roboty! 😀 Ale jakoś poszło raz, poszło drugi, pieniądze z U.E się skończyły, miejsce w Strękowej Górze, gdzie odbyły się dwie pierwsze edycje, nam wymówiono po zmianie wójta, którym był wcześniej sprzyjający nam i do dziś ciągle związany z festiwalem Paweł Pogorzelski, jednak bakcyla załapałem i byłem gotów na kontynuację. W 2012 miałem festiwal przygotować w gminie Choroszcz, jednak ostatecznie nie wypaliło z powodów finansowych – U.E. tym razem kasy nie dała, a Choroszcz wystraszyła się imprezy biletowanej. Jesienią tego samego roku trafiłem do Fundacji na rzecz Rozwoju
Powiatu Monieckiego, której prezes – Ania Porębska nie boi się tak samo jak ja karkołomnych wyzwań i niebawem wspólnie trafiliśmy z organizacją festiwalu do Goniądza, gdzie się zadomowiliśmy na dobre 🙂

WR: Pierwsza edycja festiwalu – jakie były obawy i nadzieje przed jej rozpoczęciem?

JŻ:
Z tego co pamiętam najbardziej, to ogromny stres i potworne zmęczenie. Dobra metoda na odchudzanie, bo schudłem wtedy sporo kilogramów 🙂 . Pierwszy raz organizowałem coś, co było imprezą masową i musiałem sprostać wymaganiom ustawy, przepisom i paragrafom. Było to dla mnie coś nowego, uczyłem się tego. W porównaniu do imprez w klubach, pubach i domach kultury, które do tej pory organizowałem,
to było ogromne przedsięwzięcie, a obawy czy robię dobrze były na każdym kroku. Nadzieje też były wielkie, darmowa impreza z 56 zespołami powinna ściągnąć tysiące osób, tak jednak się nie stało i okazało się, że każdego dnia publiczność się zmieniała, gdyż festiwal podzielony był na dni: punkowy, z muzyką mieszaną i metalowy i nie przekraczała raczej w żadnym dniu 1000 osób. Jednak pozytywna fama poszła w Polskę i
Litwę (pierwsze dwie edycje prezentowały wykonawców z obu krajów). Wyciągnęliśmy pewne wnioski z błędów pierwszej edycji i już w 2011r. festiwal ściągnął znacznie więcej publiczności.

WR: Z perspektywy tych wszystkich edycji, które już są za nami, to ściągnięcie którego wykonawcy uważasz za swój największy sukces i dlaczego?

JŻ: Najbardziej cieszą mnie te zespoły, na których się wychowałem, a w latach 80 mogłem sobie tylko pomarzyć aby je zobaczyć: Peter And The Test Tube Babies, G.B.HAnti Nowhere League czy The Outcasts, także jak do tej pory jedyny występ w Polsce Argy Bargy. To, że kapele światowego formatu przyjeżdżają na Rock na Bagnie uważam za największy sukces.

WR: Teraz puśćmy wodze fantazji… Kogo chciałbyś zobaczyć najbardziej na scenie festiwalu? I czemu taki wybór?

JŻ: Najbardziej to Siekierę z Tomkiem Budzyńskim i Tomkiem Adamskim, jednak wiem, że nie jest to możliwe. Ale za ten skład dałbym się pokroić, bo uważam, że to jeden z najważniejszych zespołów w historii nie tylko polskiego punka, ale w ogóle historii polskiego rocka. Z zagranicznych kapel to marzy mi się Social Distortion . Mają w Polsce wielu zwolenników w tym i mnie, a jak dotąd nigdy tu nie grali. Ale też i warunki w kraju są takie, że to może być trochę ryzykowne przedsięwzięcie. Jednak 10 lat temu nie myślałem o tym, że kiedyś do małego miasteczka na Podlasiu trafi G.B.H czy Anti Nowhere League więc, mam nadzieję, wszystko przede mną 🙂

WR: W tym roku mamy sytuację, jaką mamy. Dość długo czekaliście z decyzją o odwołaniu imprezy. Ale… Okazało się, że tegoroczna edycja jednak się odbędzie! Możesz nam przybliżyć w jakiej formie i czego możemy się spodziewać?

JŻ: Jak większość organizatorów łudziłem się, że jednak może się uda i festiwal odbędzie się normalnie, jednak okazało się, że tego lata nie będzie nigdzie żadnej imprezy masowej. Przenosimy ją więc „na za rok”, a na otarcie łez dajemy ludziom możliwość kontaktu z nami i zespołami w formie online. Postanowiliśmy więc, że w terminie festiwalu jednak i tak coś zorganizujemy. Znowu jest to dla mnie coś nowego, zupełna świeżynka, taka świeża, że będzie to pierwszy festiwal w Polsce przeprowadzony online.
Pierwszego dna przypomnimy w całości po jednym koncercie ze wszystkich edycji festiwalu. Będą to koncerty, których nie ma w całości w necie i będzie je można obejrzeć tylko podczas tej edycji na naszym kanale https://youtube.com/rocknabagnie
A więc 3 lipca zobaczymy koncerty:
PRZECIW (z 2010 r.), ADHD Syndrom (z 2011 r), BACHOR (z 2013 r.), The Corpse (z 2014 r.), THE ANALOGS (z 2015 r), IVO PARTIZAN (z 2016 r.), Po Prostu (z 2017 r.), ŁYDKA GRUBASA (z 2018 r.) i CLOSE AIR SUPPORT (z 2019 r.).
Natomiast 4 lipca to już koncerty „na żywo” z różnych wynajętych przez nas i zespoły miejscach. Najwięcej transmisji koncertów będzie ze Studia Dobra 12 w Białymstoku, które też zajmie się scaleniem całej transmisji, łącznie z naszymi zapowiedziami wprost z Goniądza. Tego dnia zobaczymy jedyne w swoim rodzaju koncerty kapel: KRAIN, CELA NR.3, KMKZ, MONROE’S MYSTERIOUS DEATH, ZIMNA WOJNA, ZNBB,
BOBCAT, ROLLMENI, THE REBELS i LONDYN’70. 10 kapel w klimacie od HC, punk, post/punk, rock’n’roll aż po reggae. Wszystko dzięki wsparciu lokalnych samorządów: Starostwa Powiatowego w Mońkach, Urzędu Miejskiego w Goniądzu i Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku. Jednocześnie chcemy nadal zapraszać ludzi do odwiedzania Podlasia, naszego całego powiatu monieckiego i Goniądza. Okazuje
się, że wielu mieszkańców regionu lubi bardzo gdy odwiedzają nas ludzie nie tylko w terminie festu, ale są tu mile widziani cały rok.

WR: Co mógłbyś doradzić osobom, które dopiero zaczynają przygodę z organizacją imprez?

JŻ:
Żeby nie porywały się od razu z motyką na księżyc. Zaczynajcie od małych kroków, a jeżeli liczycie na kokosy jakie będą z tego spływały, to nawet się za to nie zabierajcie. To musi wynikać z Waszej pasji, bez niej bardzo szybko się zniechęcicie.

WR: Jacku, skąd u ciebie fascynacja takimi klimatami muzycznymi jak rock, punk? Pamiętasz może swój pierwszy koncert w tym klimacie?

JŻ: Od dziecka interesowałem się muzyką, słuchałem płyt analogowych mojej mamy jako brzdąc (Alibabki, Jarema Stępowski, Maryla Rodowicz…), potem już sam zacząłem wyłapywać muzykę z radia, a gdy na przełomie lat 70/80 zaczynał docierać do polski rock
zafascynowałem się nim, bo było to coś zupełnie nowego, zwłaszcza Punk i New Wawe. Pamiętam czasy, gdy nie nazywano tej muzyki w radio rockiem a muzyką młodej generacji 🙂 . Pamiętam też miejscowy punkowy zespołu WS 666, ponoć pierwszy na Podlasiu. Ale takim pierwszym znanym zespołem i prawdziwym koncertem jaki zobaczyłem na żywo to było TURBO na sali gimnastycznej miejscowej podstawówki w 1983r.

WR: Rock Na Bagnie ma dużą liczbę fanów, jak również znajdziemy wiele osób, które nie są jego miłośnikami. Jak odbierasz tę krytykę?

JŻ:
Kiedyś się tym przejmowałem, bo nie rozumiałem jak można krytykować kogoś, kto robi sobie coś co lubi, nikomu tym nie szkodzi, nie zawadza, nikogo do niczego nie zmusza, a jednak pada ofiarą hejtu. Teraz wiem, że jednak część ludzi jest jaka jest i chyba ma taką dziwną potrzebę, która może poprawia im morale, ewentualnie może doprowadza do innej satysfakcji 🙂 . Każdy, kto coś robi, a zwłaszcza ktoś, kto odnosi pewne sukcesy, wcześniej czy później spotyka się z krytyką. Pół biedy jeśli jest ona normalną zdrową krytyką, która wpływa na to, że chcesz się stawać coraz lepszy w tym co robisz, ale niestety taka krytyka jest obecnie coraz rzadsza. Teraz to na człowieka wylewa się wiadro pomyj, a najlepiej aby mu się noga powinęła i spotkało go jakieś nieszczęście. Hejt uważam za chorobę naszego współczesnego społeczeństwa, tak samo jak wyszukiwanie problemów tam, gdzie ich nie ma oraz widzenie świata w czarno białych kolorach. Teraz się tym nie przejmuję, uodporniłem się, bo jednak liczba zwolenników festiwalu zdecydowanie przewyższa jego przeciwników, a widząc jak wielu osobom sprawiam radość tym co robię, mam w głębokim poważaniu tę garstkę psychicznych oszołomów, którym poważnie musi się strasznie nudzić
skoro mają czas na wymyślanie bzdur lub robienie memów na mój temat. A poza tym, muszą to być bardzo nieszczęśliwi ludzie, których po prostu mi szkoda. Niepokoi mnie natomiast to, dokąd dąży świat z coraz większą ułomnością umysłową i podziałami wśród ludzi.

WR: Dla wielu zespołów z mniejszym stażem scenicznym, festiwal jest celem top, na którym chcieliby zagrać. Czym kierujecie się przy wyborze Line Up?

JŻ: Doborem kapel zajmuję się ja, robię to intuicyjnie. Nie ma żadnego schematu doboru. Znam gusty i potrzeby osób przyjeżdżających na festiwal, wiele z nimi rozmawiam i staram się sprostać potrzebom w miarę naszych możliwości finansowych i logistycznych. Nie jest to proste zadanie, bo trzeba wycyrklować tak, aby trafić w budżet i aby liczba ludności na placu pod sceną nie przekroczyła dozwolonej przez policję i straż pożarną, ale też i aby nie zaliczyć wtopy finansowej. Jak na razie jakoś mi się to udaje 🙂 To są właśnie główne czynniki powodujące dobór kapel, z których mało kto zdaje sobie sprawę, to jest pewna układanka.

WR: Czy myślisz już o edycji na 2021? Czy tegoroczne wydarzenia motywują cię wyjątkowo bardziej i wyzwalają chęć zrobienia takiej edycji, która zostanie na długo w pamięci?
JŻ: Wiesz co, w jak największym stopniu chcę tegoroczną zapowiedzianą edycję przenieść na 2021r. ponieważ wiele osób zakupiło karnety na konkretny skład i zespoły, a myśmy tegorocznej edycji nie odwołali tylko przenieśli ją w czasie. Karnety pozostają ważne na przyszły rok i na szczęście niewiele osób je zwraca. Zobaczymy na ile się to uda. Po zakończeniu Bagna online zacznę się przygotowywać do edycji 2021r. i zweryfikuję skład sprawdzając kto będzie mógł zostać a kto dojdzie nowy. Najbardziej to bym chciał aby każda edycja zapadała jakoś ludziom w pamięć, ale to zależy od finansów, których nigdy nie mamy za wiele.

WR: Nie byłbym sobą, jakbym nie zapytał. Zdarzają się „gwiazdeczki”, które kręcą nosem? Jakie było najdziwniejsze „widzi mi się” zespołu w historii festiwalu?

JŻ: Zdarzają, ale bardziej mnie martwią te, co nie mogą zrozumieć, że ich zaproszenie muszę z pewnych powodów przełożyć na później i się obrażają bo Żędzian ich nie lubi. A to wcale nie jest tak. Co do dziwnych „widzi mi się”, to tak, czasem w umowach zdarzają się jakieś cuda typu hotel ze spa, ale szybko sprowadzam zespoły na ziemię, pokazując palcem na mapie gdzie leży Goniądz i albo grają na tym końcu świata przyjmując warunki jakie tu panują, albo do widzenia, bo i tak staram się wszystkich ugościć jak najlepiej, dysponując tym co mam. Do tego, że niektóre kapele chcą jakieś lepsze trunki, ciasteczka, soczki i inne cuda na patyku typu lustro, albo pozwalają robić zdjęcia przez 3 pierwsze numery, to już przywykłem 🙂 Czasem są też wymagania sprzętowe dość wygórowane, ale to przy odrobinie wysiłku też jest do przeskoczenia. Jednego roku musieliśmy rozbudować scenę, bo LAO CHE miało tego tyle, że się nam nie mieściło wszystko na scenie o wymiarach 10x12m 🙂 Ogólnie to zazwyczaj prawie z każdym idzie się dogadać.

WR: Jacku, czego można Ci życzyć po tylu edycjach Bagna?

JŻ:
Siły i wytrwałości na kolejnych 10 Bagien 🙂

Dzięki serdeczne za poświęcony dla nas czas. Mam nadzieje, że tegoroczna edycja „on-line” będzie udana, a w przyszłym roku spotkamy się na żywo pod sceną Bagna.
A czytelników zapraszamy do krótkiej wycieczki muzycznej z kilku edycji ROCK NA BAGNIE

Zdjęcia użyte w materiale pochodzą z Rock Na Bagnie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here