W połowie grudnia przypadły dwa dni, kiedy na swojej Europejskiej trasie, Booze&Glory zawitało do Polski. 14.12 miał miejsce koncert w Warszawie, a dzień później w Poznaniu. Wiara Rocka była obecna na obu koncertach i nasza relacja będzie spojrzeniem dwóch różnych osób z naszego portalu. Relacja z Warszawy jest zrobiona okiem #moto, natomiast na Poznań wybrałem się osobiście (#gm), po piątkowo-sobotnich wycieczkach do Jastrzębia Zdrój oraz Mszany Dolnej. Tak więc nie przedłużając zapraszamy do czytania 🙂

14.12 Warszawa – Proxima

Hey Brothers! Hey Sisters!
Po blisko 30 dniach trasy koncertowej po Europie wesoły autokar z muzykami Booze&Glory, The Analogs i Giuda na pokładzie (który przez 30 dni stał się także ich drugim domem) zawitał do warszawskiego klubu Proxima. Frekwencja była wielką niewiadomą gdyż tego samego wieczoru w klubie Progresja niefortunnie odbywał się „konkurencyjny” Punk Fest z dinozaurami polskiej sceny punk. Szkoda że te dwie sztuki musiały odbyć się równocześnie, bo w innym przypadku to jak mówi staropolskie porzekadło „byłby wilk syty i Manchester City” czy jakoś w ten deseń, a tak to klub Proxima opanowali fani oi, West Ham i AKS  To tyle tytułem wstępu. Jako pierwsi pojawili się załoganci z portowego miasta Szczecin i od razu bez zbędnych pytań zabrali nas w godzinny rejs po street punk rock&rollowym morzu. Była to uczta wyborna czego dowodem były złamane nosy i pęknięte łuki brwiowe co poniektórych szczurów lądowych ale inaczej być nie mogło przy panującym sztormie pod sceną Tradycyjnie na zakończenie seta Kapitan Piguła odśpiewał swoim aksamitnym sznaps barytonem szlagier „Skinhead Girl” wraz z publiką. Po The Analogs na pokładzie pojawił się z miasta Koloseum i Forum Romanum… zespół Giuda. Jeśli ktoś myślał że będzie to tylko wycieczka kajakiem po rzece Tyber to się grubo mylił. Chłopaki wybiegli na scenę na pełnej Q…i od razu zabrali się do mocnego wiosłowania w kierunku AC piorun DC, Thin Lizzy i Slade a takie utwory jak „Roll The Balls”, „Number 10” czy „Rock’n’Roll Music” przeniosły nas w lata 70-te.Nie wiem kto był pomysłodawcą zabrania w trasę tych sympatycznych makaroniarzy ale był to bardzo dobrze obrany kurs trzymając się marynistycznych zwrotów. W oczekiwaniu na koncert Booze&Glory zakotwiczyłem pomiędzy bogato przygotowanym stoiskiem z merch’em a barem. Kilka chwil po 22 rozbrzmiało intro a zaraz po nim utwór „London Skinhead Crew” co raczej nie powinno nikogo dziwić skoro na samym kanale YT zanotowano ponad 17 mln odtworzeń. No i dalej to już poszły konie po betonie….usłyszeliśmy same szlagiery wzbogacone o kompozycje z najnowszego wydawnictwa pt „Hurricane”, które to z całą pewnością staną się wkrótce jeśli nie już hitami pokroju „Carry On”, „Only Fools Get Caught” czy „Blood From A Stone”. A skoro już przy najnowszej płycie jesteśmy to nie mogło zabraknąć coveru Eltona Johna „I’m Still Standing” który został rewelacyjnie przyjęty na żywca, podobnie jak kibicowsko West Ham’owy „Three Points” czy urodzinowy „Ten Years”. Miłym akcentem był też wstęp do Van Halen „Jump”. Nie obyło się bez szczerych podziękowań od Marka, za to że publika pomimo konkurencyjnego festiwalu pofatygowała się przyjść do Proximy. Nie zabrakło także głośnego manifestu, co sądzą chłopaki na temat nazioli. Brawo!!! W otaczającym nas dziś świecie nie można przemilczeć budzących się demonów przeszłości i trzeba to głośno jak i stanowczo wykrzyczeć.I to byłoby na tyle moi mili Państwo bo się za bardzo rozpisałem. Na zakończenie trochę prywaty…i muszę to napisać, że ten wieczór jak i ten koncert będę wspominał równie ciepło jak czerwcowy Gdańsk z Dropkick Murphy’s i The Interruptors. Były to dla mnie bez wątpienia dwie najlepsze imprezy muzyczne AD2019 w których uczestniczyłem.
Dzięki Wielkie !!!
P.S. Mark Marlowski szybkiego powrotu do zdrowia raz jeszcze!!! Trzymaj się!!!!
#moto

15.12 Poznań – Klub u Bazyla

Moja wycieczka do Poznania zaczęła się kilka minut po godzinie 6 rano. Mając na uwadze dwa wcześniejsze dni koncertowo-wycieczkowe i bardzo duże zaległości w śnie, była to pora wręcz nieludzka, ale już w Krakowie spotkałem część ekipy z  whufc.pl, czyli polskiego Fan Klubu West Ham United, która również udawała się do miasta koziołków na koncert Booze&Glory. Wtedy już niemal byłem pewny, że ten dzień będzie bardzo udany. Ale przejdźmy do szczegółów 🙂
Poznański koncert otwarli, śmiało można powiedzieć już na głos, 25 latkowie (zostało 2 tygodnie) ze Szczecina, czyli The Analogs. Set lista ułożona ze starszych przebojów zawsze jest gwarancją dobrego gigu w ich wykonaniu i potwierdziło się to również w Poznaniu. Na scenie było wyraźnie widać, że dla 3/4 zespołu był to już kolejny dzień koncertowania z rzędu. Przemo, który jednak dołączył do składu dzień wcześniej, wręcz kipiał energią :). Duża ilość koncertów powoduje, że spotykam się i rozmawiam z ludźmi z całej Polski. Słyszy się opinie, że Analogs obecnie, to już nie ten sam zespół. Każdy odbiera muzykę chłopaków wedle własnego zdania, jednak jednego nie zmieni nikt oraz nic. Zespół jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych składów grających ten rodzaj muzyki. Lata, które spędzili na koncertach, w studiach przy pracy nad płytami, teraz właśnie procentują. Dobrze ułożony set koncertowy daje gwarancję dobrze zagranego koncertu. Poznański koncert w 100% na plus dla ekipy ze Szczecina.
Kolejni na scenie pojawili się przedstawiciele włoskiej sceny czyli Giuda. Muszę przyznać, że już w trakcie słuchania ich kawałków w internecie, byłem pod wrażeniem zespołu, ale na żywo trafili do mnie jeszcze bardziej. Rock’n’rollowe rytmy plus rewelacyjne flow wokalisty, samo wymusza na nogach pracę w rytm muzyki granej przez Włochów. Pozostała część zespołu również bardzo dobrze bawi się na scenie, co powoduje, że i muzycznie i wizualnie zespół Giuda trafia do publiki. Gorąco polecam każdemu zapoznanie się twórczością zespołu, osobiście będę śledzić poczynania chłopaków, bo są czymś mega pozytywnym oraz świeżym na tej scenie muzycznej.
Flaga polskiego Fan Klubu na scenie! Na głównym mikrofonie przewieszony szalik w kolorach Claret&Blue z napisem „I’m Forever Blowing Bubbles”! Nad sceną unoszące się bańki mydlane! Czyli czas na Booze&Glory. Pierwszy numer i dla mnie od razu szok. „London Skinhead Crew”, które do tej pory zamykało set. Czyli zaczynamy z tak zwanego wysokiego C. Mimo zmęczenia trasą, widać że zespół na scenie bawi się bardzo dobrze. Dobry kontakt z publicznością oraz energia basisty powodują, że i publiczność i zespół czerpią radość z koncertu. Sam dałem się porwać w młyn pod sceną. Set koncertowy złożony z największych hitów zespołu, plus kawałki z najnowszego albumu zespołu. Wszystko idealnie zgrane ze sobą. Każdy znajdzie coś dla siebie w występie B&G. Śpiewy zespołu z publicznością z numeru na numer są coraz głośniejsze. Dla mnie był to już nie pamiętam który koncert Marka z ekipą, ale na 100% jeden z najlepszych. Punktem kulminacyjnym koncertu były kawałki „Three Points” oraz cover Eltona Johna. Przy tym pierwszym osoby związane z West Ham United mocno wspomagały zespół 🙂 nie ma się co dziwić skoro w numerze jest urywek hymnu klubowego. Nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć chłopakom sukcesów i wielu rewelacyjnych koncertów. Koncertów, na których będę mieć nie raz okazję bawić się jak do tej pory. Markowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Nie daj się, pokonaj go i wracaj do tego, co lubisz i kochasz, czyli do muzyki.Jak dla mnie niedzielny koncert był tak zwaną wisienką na torcie pod nazwą Weekend. Chciałbym podziękować Winiary Bookings za danie mi możliwości wzięcia udziału w tym koncercie. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będzie nam dane współpracować. Pozdrawiam wszystkich starych, jak i nowych znajomych, których poznałem w Poznaniu. Do następnego albo u Was albo gdzieś w PL.
Oi
#gm

tekst – #gm (Poznań) #moto (Warszawa)

galeria Warszawa – #Misiek
galeria Poznań – whufc.pl

zdjęcie Marka (Poznań) – Jaka Čurlič

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here