Bullet For My Valentine 12.04.2019 Progresja

0
875

Na koncert przybyło bardzo dużo ludzi. Dawno ten klub nie widział takiej publiki. Zebrani skandowali i śpiewali utwory Bulletów jeszcze długo zanim BFMV pojawili się na scenie. Nad sceną zawisł wielki banner z kolorowymi skrzydłami z okładki ich ostatniej płyty “Gravity”. Powoli z głośników zaczęło płynąć intro z “Don’t Need You” i na scenę kolejno wkroczyli Jason, Michael, Jamie, Matt… I zaczęła się istna metalowa rozpierducha.

Kocioł na pół Progresji już od pierwszych akordów gitar, a zebrani wokół kotła skakali do rytmu. Pod sceną odbywała się walka o jak najlepsze miejsce. Totalne szaleństwo. Można by stwierdzić, że tego wieczoru zebrali się sami zagorzali fani zespołu. Z sali dobiegały słowa piosenek śpiewane z całych sił setkami gardeł. Jeden z utworów z ostatniej płyty “Over it”, melodyjnymi gitarami, spokojnym płynącym tempem, zmieniającym się w mocno metalcorowy refren, na żywo robi znacznie większe wrażenie, niż na nagraniach.

Gdy BFMV zagrali jeden ze swoich najpopularniejszych utworów, “Your Betrayal”, Tuck nawet nie musiał podchodzić do mikrofonu by wyszeptać pierwsze wersy utworu, tłum dosłownie wykrzyczał słowa za niego

“Am I going insane?

My blood is boiling inside of my veins

An evil feeling attacks

My body shaking there’s no turning back”

Matt zapowiedział dobrą zabawę i stwierdził, iż ma przeczucie, że ta noc będzie szalona. Nie pomylił się. Wśród publiki tworzył się coraz większy kocioł, muzyka porwała praktycznie wszystkich na sali koncertowej, a przy “4 Words” odbył się headbanging jakiego fani Slayera by się nie powstydzili. Jamie grając na basie dokładał swoje screamy do melodyjnego wokalu Tucka, zawsze w odpowiednim momencie, dzięki czemu każdy z zaprezentowanych tego wieczoru utworów brzmiał perfekcyjnie.

Matt podziękował za przybycie i zaprosił do głośnego śpiewania z nim “Letting you go”. Publika z całych sił śpiewała cały utwór, choć najgłośniej było słychać słowa refrenu

“First you wanna hate me

Then you wanna love me

This is how I’m feelin’

I’m just letting you know

So I’ma hear it, I ain’t tryna break it

This is how I’m feelin’

Now I’m letting you go”

Gdy ucichły ostatnie nuty gitarzyści zniknęli ze sceny pozostawiając Jasona samego za perkusją w świetle reflektorów. Bowld odbębnił solo dając popis swoich umiejętności. Tłum go dopingował okrzykami, które wezbrały na sile gdy tylko reszta zespołu wróciła na scenę i całym zespołem zagrali solówkę z “Army of Noise”, która była idealnym wprowadzeniem do kolejnego utworu. Gdy zabrzmiały pierwsze riffy “Scream Aim Fire” wśród publiki rozpętało się prawdziwe metalowe piekło.

Po tym czystym szaleństwie jakie się odbyło nastała krótka chwila oddechu, piosenka “Piece Of Me”. Matt zaprosił publikę by wszyscy przysiedli. Pięknie musiało wyglądać ze sceny jak cały tłum równo poderwał się do skoku gdy przy mianie tempa utworu padły słowa “Why I should give a fuck”. Tłum spijał słowa kolejnych piosenek z ust Matta, a przy “No Way Out” i “Suffocating Under Words Of Sorrow” rozkręciło się takie pogo i headbanging, że aż Matt stwierdził do zebranych że są niesamowici, bo rozkręcili największy kocioł jaki widzieli w takim miejscu. Podziękował wszystkim za przybycie, a na koniec zapowiedział ich ulubiony kawałek “Waking The Demon” zapraszając do zrobienia ostatniej rozpierduchy. Sądząc po głośnych owacjach, jakie padły od publiki, większość z zebranych też uwielbia kawałek i przyjęła wyzwanie. W trakcie piosenki Jason ponownie odegrał solo na perkusji, Pudge i Jamie dogrywali mu na gitarze i basie, razem z Mattem napędzając tłum do ostatniego szaleństwa tego wieczoru.

Publika dała się ponieść muzyce, rozkręcając kocioł obejmujący większość sali. Kiedy muzyka ucichła zespół pomachał publice na pożegnanie, która resztką sił i okrzykami ze zdartych gardeł dłuższą chwilę dziękowała BFMV za wspaniały koncert. Jak na gwiazdy przystało, chłopaki wyszli jeszcze na scenę przybić piątki z zebranymi przy barierkach, ukłonili się i rozrzucili pałeczki oraz kostki w tłum.

Podsumowując, Bullet For My Valentine dali doskonały popis umiejętności muzycznych, udowadniając, że zasłużyli na nadane im przez krytyków miano jednego z najlepszych metalowych zespołów UK plasujących się w czołówce tuż za Iron Maiden. Widać było po zespole, że uwielbiają grać, uśmiechy ciągle gościły na ich twarzach. Publika opuszczała klub zadowolona, zachrypnięta i zmęczona szaleństwami jakie odbywały się na sali. Najprościej powiedziawszy, był to jeden z najlepszych koncertów tego roku.

>Link do galerii<