
Po około pół godziny grupa DPS była już gotowa do gry. Z tym zespołem miałem do czynienia kilka miesięcy temu przy okazji premiery płyty grupy Incydent, kiedy to grali koncert w nieistniejącym już pubie „RockShot” (znany przez większość jako „Szwalnia”), a na supporcie obecni byli właśnie chłopacy z Daj Pan Spokój. Ich muzyka na tle reszty sceny wyróżnia się przede wszystkim ciekawą melodyjnością, która nie kłuje w uszy oraz nie skłania się do określenia „punk-polo”, do czego skłonności ma część kapel na polskiej scenie. Teksty utworów DPS są konkretne, a sam sposób gry porywa do tańca (oczywiście mam na myśli pogo) – mucha nie siada!

W momencie gdy na scenie pojawił się zespół Nic Śmiesznego, sala koncertowa myślenickich „Paroli” zaczęła się wypełniać. Już na samym początku występu panowie przywitali nas potężnym pierdolnięciem. Z każdą minutą w sali zaczęło przybywać słuchaczy, aż do takiego stanu, że w pewnym momencie było ciężko przepchnąć się przez ludzi, a co najbardziej nas cieszy, w większości była to młodzież, która coraz chętniej przybywa na koncerty w okolicy. Mocny wokal w akompaniamencie bardzo dobrych gitarzystów oraz rzeźnika na perkusji, zaowocował masą pozytywnych emocji wśród słuchaczy. Naprawdę, kawał dobrej roboty. Chylę czoła, Panowie.

Po przerwie papierosowo-piwnicznej na scenie pojawił się ostatni zespół sobotniego wieczoru, a była nim grupa o bardzo chwytliwej, a zarazem dosadnej nazwie Arbeit Kommando, której członkowie pochodzą z trzech miejscowości, składających się na okolice Myślenic. Anarchistyczne przesłanie kierowane z ust wokalisty do słuchaczy przy znaczącej pomocy pozostałych muzyków, wypełniło całkowicie salę, a całość podsumowało pogo, którego nie odpuszczono na żadnym utworze. Co do muzyki chłopaków nie napiszę zbyt wiele, gdyż jest to już „nasty” koncert AK, na którym byłem i za każdym razem jedno jest niezmienne – dają czadu.
To był pierwszy koncert, który miałem przyjemność organizować i dzięki temu jak docenili to wydarzenie przybyli miłośnicy tej muzyki (a była ich setka!), jestem w pełni przekonany, że jeszcze niejeden raz ta przyjemność mnie dotknie (przynajmniej mam taką nadzieję). Frekwencja słuchaczy przewyższająca niejeden koncert znacznie „popularniejszych” zespołów (większość przybyłych to młodzież) podbudowała mnie na duchu i dała siłę do dalszego działania.