Na to wydarzenie myślenicka społeczność osób lubujących się w klimatach szeroko pojętego punk rocka, czekała od około roku – od momentu, kiedy grupa THE ANALOGS zagrała swój poprzedni koncert w podkrakowskim miasteczku.

Dnia 18 lutego 2020 roku pełni sił, dobrego humoru oraz – jak to u nas często bywa – procentów, wraz z moimi kompanami wyruszyliśmy z miejskiego dworca, aby osiągnąć cel, którym był myślenicki lokal „Pod Parasolkami”.  Po oczywisto-żartobliwych sporach z jednym spośród redaktorów Wiary Rocka, oraz dograniu szczegółów związanych z lutowymi koncertami, rozsiedliśmy się wygodnie w lokalu, aby wyczekiwać momentu, w którym to na deski „Parasolek” wstąpi zespół, który uprzedzał występ „Analogsów”. Mowa rzecz jasna o grupie ZIMNA WOJNA, pochodzącej z Wrocławia.

Z chłopakami grającymi punka spod znaku dwóch siódemek spotkałem się po raz pierwszy. Postanowiłem nie badać gruntu przed koncertem, aby mieć w pełni jasną wizję tego, jak radzą sobie na żywo i jaki wydźwięk ma ich muzyka. Całym sercem mogę orzec, że był to bardzo dobry pomysł, gdyż ich muzyka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie – czyste i melodyjne brzmienie gitar, porządne pierdolnięcie na garach, oraz ciekawy w swej ekspresji wokal. Całość zaowocowała porządnym pogo, jak na punkowy koncert przystało. W pełni jestem gotów na następną okazję, aby posłuchać muzyki wrocławian z tej kapeli. Wszystkim sympatykom takich brzmień polecam ten skład – frekwencja na ich koncercie mówi sama za siebie, mieli pełną salę.

Po krótkiej przerwie nadszedł czas na główny koncert sobotniego wieczoru, czyli występ grupy THE ANALOGS, pochodzącej ze Szczecina, którzy w tym roku obchodzą jubileusz dwudziestopięciolecia działalności, a sam koncert odbył się w ramach trasy, która była zwieńczeniem oraz podziękowaniem za wsparcie podczas ostatniego roku, czyli „Projektu Pudło”, z którym to Kamil i Paweł jeździli po zakładach karnych i ośrodkach wychowawczych dla młodzieży, żeby przedstawić osiadłym swoją muzykę w akustycznym brzmieniu. Analogsi mają w swym dobytku dwadzieścia długogrających wydawnictw oraz kilkanaście gościnnych występów w różnorakich kompilacjach na przestrzeni lat. Zespół uważany jest za prekursorów muzyki street punk w Polsce i do dzisiaj plasuje się w czołówce sceny – co również ma odniesienie do moich personalnych upodobań, gdyż jest to jeden z moich ulubionych zespołów na przestrzeni lat – od zawsze uwielbiałem muzykę tej kapeli, mają w sobie to coś, co trzyma ich cały czas na wysokim poziomie, co mogliśmy zauważyć m.in. po zeszłorocznej trasie z zespołem Booze&Glory. W swoim życiu miałem okazję słuchać ich przed sobotnim wydarzeniem tylko raz, ale wrażenia po obu koncertach są wręcz identyczne. Mam wrażenie, że Panowie z zespołu mogliby grać na ślepo, dosłownie – godziny spędzone w trasach, na próbach i różnych wydarzeniach zaowocowały perfekcyjnym zgraniem chłopaków. Mocne pierdolnięcie gitar, dziki w swojej garowej naturze perkusista oraz potężny wokal Kamila, tworzą barierę ochronną, która nie pozwoli prędko zniknąć ze sceny temu zespołowi. Dodam, że atmosfera pod sceną była tak gorąca, że znaczna część widowni postanowiła śmigać bez podkoszulek. Hektolitry potu, zdarte gardła od wspólnego wykrzykiwania tekstów oraz uśmiechy na twarzach każdego z uczestników koncertu – takie skutki ponosi każdy, kto przychodzi na koncert tej grupy. Dzięki dla wszystkich którzy postanowili uczestniczyć w koncercie, napić się piwka oraz podyskutować na różne tematy. Do następnego 🙂

#szczota

Tekst   #szczota
Galeria Zdjęć – Kacper Jaśkowiec

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here