Nowy Rok 2020 zaczął się dla mnie od samego początku bardzo aktywnie. Już 4 stycznia miałem zaplanowany koncert, promujący debiutancki album zespołu Fast Fingers. Razem z gospodarzami, na deskach Klub Villa wystąpili tego wieczora Hrabia, The Bastard oraz dawno nie słyszany na żywo Bachor. 

Jako pierwsze na scenie pojawiło się pochodzące z Podkarpacia trio Hrabia. Panowie grający Horror Punka, na scenie mają swój niepowtarzalny styl, wzorowany na czasach nawiązujących do hrabiego Draculi i historii związanych z wampirami oraz ich pogromcami. W Polsce ten gatunek jest niszowy, lecz Hrabia pokazuje nam, że Horror Punk to nie tylko covery zespołu Misfits. Panowie wydali do tej pory aż 5 albumów od 2014 roku. Muzycznie zespół idealnie otworzył pierwszy koncert w 2020 roku. Odbiór zespołu przez przybyłych w sobotni wieczór do lokalu, był bardzo dobry. Gorąco zachęcam do zapoznania się z twórczością tria z Podkarpacia. Na 100% nie będziecie zawiedzeni.

Kolejni na scenie pojawili się pochodzący z Myślenic The Bastard. Dziwnym zbiegiem okoliczności, akurat minął rok od trzęsienia ziemi w zespole. Z tej okazji porozmawiałem z chłopakami chwilkę po koncercie…

Wiara Rocka: Rok temu widzieliśmy się w zgoła odmiennych nastrojach, jak sytuacja wygląda teraz?
Bastard: Początek roku 2019 i trochę wcześniejszy okres to faktycznie był bardzo trudny czas. Nie ma co ukrywać, że dzięki pomocy przyjaciół i kilku osób, które od lat mnie wspierają udało się utrzymać zespół przy życiu, bo nie ukrywam, że były momenty załamania, rezygnacji, a z drugiej strony jakiejś frustracji. Sytuacja na początku roku obecnego jest diametralnie odmienna, mam przy sobie cztery osoby, z którymi bardzo dobrze mi się współpracuje i ta współpraca niebawem zacznie przynosić namacalne efekty. Dogadujemy się na wielu szczeblach, nie tylko tym muzycznym, to bardzo ważne w istnieniu zespołu, bo przecież oprócz zagranych koncertów to setki przejechanych km. godziny spędzone w samochodzie, w klubach, na próbach itd. To nie tylko zagrane koncerty i zarejestrowane piosenki, to kawałek życia.

WR: Zespół wydaje się coraz lepiej funkcjonować, widać luz u chłopaków, więc jakie plany muzyczne na nadchodzący rok 2020?
B: To prawda, jesteśmy ze sobą coraz bardziej zżyci, docieramy się na próbach, każdy każdego coraz lepiej zna i dzięki temu łatwiej jest nam tworzyć, grać, a to wszystko owocuje komfortem i luzem na scenie i poza nią. Bardzo byśmy chcieli, żeby na jesień ukazał się nowy album, pomysły na utwory są,
chęci są, jednak życie codzienne weryfikuje nasze zamiary, dlatego nie jesteśmy w stanie powiedzieć na 100% czy nasz plan się ziści. Oczywiście chcemy być aktywni koncertowo, jest w planach kilka imprez do zagrania, sami też pewnie będziemy coś organizować w naszej okolicy, tak jak do tej pory miało to miejsce.

WR: W 2019 roku zagraliście kilka koncertów w trakcie których to Wy byliście tym zespołem najdłużej działającym, rozumiem że w 2020 roku ta tendencja będzie podtrzymana?
B: Czas płynie nieubłaganie, nikt go jeszcze nie zatrzymał, niesiemy za sobą coraz większy bagaż doświadczeń i coraz większy staż, to nieuchronne. Myślę, że tendencja mimo wszystko będzie rosnąca. Nie mamy konkretnego planu koncertowego na ten rok, chętnie zagramy zarówno ze starszymi stażem od nas, jak i z młodszymi. Z racji tego, że trzech z nas jest już ojcami nie możemy sobie pozwolić w chwili obecnej na taką ilość koncertów jak w latach poprzednich, jednak jeszcze nie umieramy. Dopóki oddychamy jest ok.

WR: Czego można życzyć Tobie oraz pozostałej części składu, po roku pełnym niespodzianek, współpracy z Wiarą Rocka?
B: Myślę, że przede wszystkim stabilności w składzie oraz dalszej owocnej współpracy z Wami i nie tylko, wówczas wiele rzeczy przyjdzie sama.

WR: Dzięki za chwilkę rozmowy, do zobaczenia na koncertach!
B: Również dziękuję za poświęcony czas. Dziękuję wszystkim, którzy wspierają zespół Bastard przez te wszystkie lata w chwilach gorszych i lepszych. Dziękuję rodzinie, przyjaciołom, kolegom i koleżankom, na których zawsze mogę/możemy liczyć. Wrogom po prostu z wzajemnością… Pozdrowienia serdeczne i do zobaczenia.

Kolejni na scenie pojawili się mający już 21 lat występów scenicznych za sobą, przedstawiciele północnej części Polski, czyli nikt inny a Bachor. Zespół nie należy do czołówki koncertujących składów, ale na ich koncertach przez to zawsze jest dość dużo osób. Nie inaczej było tym razem. Panowie uraczyli przybyłych tego wieczora, największymi swoimi hitami z obu albumów, jak również pojawił się zupełnie nowy, nikomu nie znany numer „Robota”. Proste gitarowe riffy, melodyjne solówki i refreny, czyli wszystko to, co najlepsze w wydaniu Bachora, pojawiło się tego dnia w Tarnobrzegu. Dla mnie osobiście to był pierwszy koncert zespołu od 2018 roku.

Na samym końcu scenę zajęli gospodarze koncertu, zespół Fast Fingers, który tego dnia miał debiut swojego albumu. Z tego powodu przed koncertem chwilę porozmawiałem z zespołem, a o to efekt tej rozmowy…

WR: Panowie kilka słów o zespole. Skąd pomysł na taką muzykę, skąd taka nazwa?
FF: Pomysł na muzykę wziął się w sumie stąd, że początkiem 2018 roku Michał (bas) mając w składzie Matiego (bębny) i naszego pierwszego gitarzystę, zadzwonił do mnie (Przybas), że fajnie byłoby stworzyć jakiś ciekawy band. Na moje pytanie „co mielibyśmy grać” usłyszałem odpowiedź „w sumie to, co chcesz”. Coś w okolicy rock’n’rolla. Tak to się zaczęło. Jedna, druga próba… określiliśmy mniej więcej w którą stronę miałby iść ten twór. Początki były ciężkie, bo w sumie tylko Ja i Michał słuchaliśmy rock’n’rolla w postaci podobnej do tej, którą gramy, ale Mati bardzo szybko załapał o co chodzi. Propozycji nazw było wiele, ale w końcu Mati rzucił ” Fast Fingers”. Gramy szybko, nazwa dość dwuznaczna – o taką chodziło, więc wszyscy przyklasnęliśmy.

WR: 
Premiera albumu i co dalej? Jakie plany związane z dalszymi krokami zespołu?
FF: Premiera… wiosna/latem chcielibyśmy zagrać kilkanaście koncertów promujących nasz album. Konkretne daty i terminy będziemy podawać na bieżąco. Lato to oczywiście czas festiwali, gdzie mamy nadzieję (przynajmniej na kilku) się pojawić.

WR: 
Skąd się u Was wzięło zainteresowanie takim rodzajem muzyki?
FF: Zainteresowanie taką muzyką w sumie wzięło się chyba od mojej osoby i od Michała. Od zawsze słuchałem Street Punka i innych pochodnych, a chłopaki chyba to po prostu podchwycili. Albo po prostu dobrze im się to gra, tak czy inaczej nie wnoszą żadnych sprzeciwów, a uśmiechnięte gęby przy tworzeniu nowych kawałków mówią, że jest ok!

WR: 
Pierwszy koncert 2020 – skąd taki pomysł na Line Up?
FF: Line up jest dość osobliwy. Nie ukrywam, że jest w nim zawarte wszystko, co w muzyce dla mnie najważniejsze. Kiedyś słuchałem dosyć sporo Horror Punka – jest Hrabia, Punk Rock – wiadomo, od zawsze The Bastard. I najlepszy band w Polsce grający chuligańskiego rock’n’rolla – Bachor. Nic lepszego nie mogliśmy wy myśleć. Będzie ogień, jakiego jeszcze nie słyszeliście! Gwarantujemy!

WR: C
zego można wam życzyć na początku przygody z muzyką?
FF: Myślę, że tego, żeby ta machina się nie zatrzymywała. Jeżeli wszystko będzie się układało tak, jak do tej pory i w takim tempie, to niczego innego nie możemy sobie wymarzyć. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej! A tak serio to zespołowi można życzyć tylko fanów. Bo dla nich to wszystko. Każda osoba, która odtworzy nasz numer po raz kolejny pokazuje nam, że warto.

WR: 
Dzięki za chwilę rozmowy. Powodzenia w realizacji planów!
FF: My również dziękujemy.

Koncert pod względem muzycznym w 100% udany. Każdy miłośnik szeroko pojętego Punk Rocka, znalazł coś ciekawego dla siebie. Dzięki zespołom za koncert, organizatorom za zaproszenie i do następnego.

P.S
Nie sposób pominąć jeszcze jednego tematu. Następnego dnia po koncercie wybuchła kwestia kilku panów, którzy byli na koncercie w niestosownych koszulkach. Nie popieram tej opcji, którą oni „promowali”, ale również nie jestem zwolennikiem tych przeciwnych – tych, którzy bardzo szybko zaczęli przypinać łatki zespołom, które tego wieczora zagrały. Pamiętajmy, że i ci z prawej i ci z lewej to jedno i to samo shit ubrane tylko w inny kolorek.
Sam noszę wpięty taki badzik w klapie kurtki i staram się mieć wywalone na jednych i drugich. Co do zespołów, byłem i słyszałem wyraźnie że  żaden z grających składów, w żaden możliwy sposób, nie promował żadnej opcji związanej z polityką. Nie nawoływali i nie szerzyli żadnego ustroju. Tak więc przypinanie łatek jest trochę nie na miejscu. Każdy jest odważny i mądry przed monitorem, ciekawy jestem ile z tych osób by tak chętnie na żywo dyskutowało. I tyle w temacie zamieszania które powstało po koncercie…

#gm
Galeria Tarnobrzeg – Premiera Albumu FF

tekst – #gm
zdjęcia – #gm

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here