Po prawie 3 miesiącach suszy koncertowej, w ostatni weekend czerwca można było w końcu wybrać się na koncert w klimatach Punk. 27 czerwca, z zachowaniem wszelkich środków ochrony 🙂 obrałem kierunek Balin i pojechałem na „Punkowe Balety u Wampira”.

Od samego początku było wiadome, że impreza będzie na prywatnej posesji i tylko dla 150 osób. Nie przeszkadzało to jednak organizatorom: Sławkowi oraz Marcie, zrobić tej imprezy w formie „free”. Tym bardziej większy szacunek należy się tej dwójce , jak również zespołom, które tego dnia zagrały, bo pewne nazwijmy to „gwiazdy”, które udają że grają punk rocka, robią transmisję online za PLN… No cóż, nie moja liga i nie moja bajka.

Impreza cieszyła się dość dużym zainteresowaniem, najlepiej o tym świadczy fakt, że mieliśmy ludzi m.in. ze Szczecina, Olsztyna, Warszawy, Opatowa. O mocnych ekipach ze Śląska i Małopolski nie będę wspominać. Pierwsi imprezowicze rozbijali swoje namioty już w piątkowe popołudnie. Pogoda wręcz sprzyjała imprezie na świeżym powietrzu.

Mieliśmy usłyszeć 4 zespoły , ale w dniu koncertu okazało się, że dobił jeszcze jeden skład, więc line up wyglądał następująco :
– The Świrs
– Uwaga
– Dekolt
– Defloracja
– Non Serviam
Warto dodać, że dla zespołu Dekolt, koncert był urodzinową imprezą. W tym roku skład obchodzi XXX-lecie swojej działalności. Pod względem muzycznym, mieliśmy naprawdę dość mocne odmrożenie koncertowe, co zresztą było widać po osobach, które bawiły się tego dnia w Balinie. Nawet znana z braku uśmiechu Anna, bawiła się na tyle dobrze, że na jej twarzy pojawił się uśmiech : )

Oczywiście wiadome jest, że nigdy nie idzie tak, jakby się chciało, więc pewne kłopoty też się pojawiły. Na pewno jednym z nich był fakt, że zespół Defloracja zagrał w trzyosobowym składzie. Tym bardziej czapki z głów dla Freda i ekipy, że zagrali i z minuty na minutę szło coraz lepiej. Mam nadzieję, że Maciek szybko upora się z brakiem gitarzysty i już w najbliższym czasie przyjdzie nam usłyszeć DFL w 4-osobowym składzie. Dla samej Defloracji raczej nie jest problemem czy grają w trzech czy też w czterech, a najlepszą ocen ą ich występu, była reakcja ludzi, która była naprawdę bardzo dobra. Jakby nie patrzeć DFL jest składem o dość bogatej historii, i to teraz procentuje. Mieliśmy okazję usłyszeć też nowe numery, co wskazuje, że chłopaki ostro pracują nad nowym materiałem, którego jestem bardzo ciekawy.

W przypadku zespołów Uwaga oraz The Świrs przyznam, że po raz pierwszy miałem okazję w ogóle usłyszeć ich twórczość. Niestety, jak to bywa na takich imprezach, te najmniej znane zespoły idą na pierwszy ogień i nie inaczej było w Balinie, lecz z powierzonego zadania wywiązali się znakomicie. Mieli rozgrzać muzycznie przybyłych na koncert i ta sztuka im wyszła bardzo dobrze. Oby tak dalej chłopaki!

Przyszła kolej na jubilatów. Razem z Dekoltem mogliśmy tego dnia usłyszeć Pawła Borysa z Punk Brothers oraz współorganizatorkę imprezy Martę. Pojawiło się także ” Sto lat” odśpiewane przez przybyłych na koncert oraz tort 🙂 oczywiście nawiązujący do nazwy zespołu. Dekolt zrobił to, do czego jestem przyzwyczajony w ich przypadku czyli pojawiły się wszystkie najlepsze numery z „najnowszego krążka”. Luźna atmosfera, którą wprowadził Sławek, przełożyła się na dobrą zabawę, a to w tym wszystkim chodziło. Żeby po 3 miesiącach wyjść wreszcie z domu i dobrze się bawić 🙂 Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć jubilatom kolejnych nastu lat na scenie, wielu świetnych koncertów oraz żeby się nie zmieniali. Za to właśnie szanuję Sławka i Dekolt, że nie robią z siebie gwiazd i mają jak dla mnie jeden z lepszych kontaktów z publiką na naszym rodzimym podwórku muzycznym.

Ostatnim akcentem muzycznym tego wieczoru był zespół Non Serviam z Chrzanowa. Po kilku godzinach mocniejszego grania, ska punk idealnie pasował na zakończenie tej imprezy. Należę do osób, które lubią dobre rytmy ska w połączeniu z punkiem, tak więc muzycznie Non Serviam przemawia do mnie idealnie. Patrząc na reakcję zmęczonej już publiczności, również odniosłem wrażenie, że ekipa chrzanowska do nich trafiła. Niestety nie ma zbyt dużo okazji, żeby chłopaków posłuchać, tym bardziej muzyczny finał imprezy był dla mnie bardzo udany.

W tak zwanym „międzyczasie” pojawiło się ognisko, więc po części muzycznej całe towarzystwo przeniosło się właśnie w pobliże paleniska, i tam wspólnie balowali do wczesnych godzin rannych. Po tak długiej przerwie koncertowej, jaką mieliśmy tej wiosny, rozmowom nie było końca. Patrząc na ludzi bawiących się w Balinie, muszę przyznać, że ta impreza była strzałem w przysłowiową „10”. Myślę, że każdy kto był tam obecny będzie miał podobne zdanie do mojego. Mam nadzieję, że możliwa będzie organizacja cyklicznej imprezy w podobnym terminie . Jeśli nie u Wampira, to może gdzieś w innej lokalizacji.

Wielkie dzięki organizatorom za zaproszenie, wszystkim z którymi miałem okazję się spotkać po pandemicznej przerwie przybijam piątkę i mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia.

Pełna galeria foto znajduje się tutaj 🙂 Punkowe Balety u Wampira

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here