Rok 2020 niestety „docenia” Nas odwołanymi koncertami, festiwalami w wersji Online, oraz jedną wielką niewiadomą czy w ogóle dany koncert dojdzie do skutku. Więc jak okazało się, że nasi południowi sąsiedzi mimo wszystko organizują Naplechfest V, nawet się nie zastanawiałem czy jechać te 620 km. To była decyzja typu „mówisz i masz”. Więc w sobotni poranek, razem z zespołem The Bastard, ruszyliśmy do miasteczka Husinec w kraju południowoczeskim, gdzie odbywała się V edycja festu.

Organizator festiwalu, zespół (NA)Plech, zaprosił na swoją imprezę jeszcze zespoły:
Paragraf 219
Satisfucktion
oraz Rozslaply Kecky.
Tak więc impreza zapowiadała się w klimatach Punk Rockowych. Niestety już na samym starcie wiedziałem, że nie będzie mi dane dotrwać do samego końca imprezy. Mimo wszystko 4 zespoły, które miałem okazję zobaczyć, pozwoliły na ponowne poczucie klimatu koncertowego. Co w tym roku nie jest łatwym zadaniem. I nawet pogoda, która początkowo dość mocno pokrzyżowała plany organizatorom, nie dała rady zmienić nastawienia, że wyjazd na Naplechfest był strzałem w przysłowiową Dziesiątkę.

Jako pierwsza na scenie zameldowała się ekipa Paragraf 219 z czeskiej Pragi. Jak sami mówią o sobie, grają Alko-punka. Niestety tego dnia trafiła im się bardzo niewdzięczna rola otwarcia koncertu. Dodatkowo mocno padający deszcz sprawił, że pod sceną nie było zbyt wiele osób. Set koncertowy Punków z Pragi trafił dość szybko w mój gust muzyczny.

Szybkie riffy, brudne brzmienie oraz proste dźwięki same zachęcały do pójścia w przysłowiowe „pogo”. Koncert jak najbardziej na plus i polecam zapoznać się z twórczością zespołu. Na 100% się nie zawiedziecie.

Drugim zespołem, który pojawił się na scenie, było nasze The Bastard. Chłopaki na tym koncercie zagrali w czwórkę. Jednak było widać na scenie, że okres bez możliwości koncertowania, zespół bardzo uczciwie przepracował w salce prób. Brak jednego z gitarzystów nie był w ogóle słyszalny. Był to również dla zespołu, pierwszy fest poza granicami kraju w obecnym składzie. Jednak chłopaki podeszli do niego dość na luzie, co spowodowało dość dobry odbiór ich muzyki. Tym bardziej że pod sceną zaczęli się pojawiać słuchacze, a i pogoda powoli zaczęła odpuszczać. Warto również zaznaczyć, że na set liście znalazł się zupełnie nowy numer „Kto?”, który daje nam wyraźny znak, że The Bastard dość mocno pracuje nad nowym albumem.

Jestem bardzo ciekawy tego nowego krążka, bo po zmianach personalnych, zespół wygląda coraz lepiej pod względem muzycznym. Kiedy nastąpi premiera nowej płyty? O tym na 100% was będziemy informować. Ogólnie rzecz biorąc, występ jak najbardziej udany, o czym świadczyło bardzo dobre przyjęcie przez publiczność.

Kolejnym zespołem, który pojawił się na scenie, było pochodzące z Czeskich Budziejowic Satisfucktion. Był to jedyny skład, który nie grał Punk Rocka. Dla członków zespołu był to już kolejny występ na tym Feście, co było też widać po kontakcie z coraz bardziej liczną publiką w okolicach sceny. Osobiście nie jestem jakimś wielkim fanem brzmień rockowo/metalowych, lecz to, co zobaczyłem i usłyszałem w sobotni wieczór, trafiło do mnie w 100%.

Energia, którą zobaczyłem w trakcie ich występu na scenie, dość szybko przeniosła się przed scenę. Z ręką na sercu przyznam, że po raz pierwszy miałem okazję posłuchać zespołu, i mimo że nie jest to moja bajka muzyczna, to trafili do mnie. Na tyle trafili, że jeśli będę mieć ponownie okazję ich posłuchać, to na 100% z niej skorzystam. I czytelników również zachęcam do zapoznania się z muzyką tego zespołu.

Przyszedł czas na gospodarza imprezy, zespół (NA)Plech. I po raz drugi w 2020 roku spotykam się z sytuacją, że dany zespół wyrywa mnie z butów w wersji „live”. Punk Rock grany przez ekipę (NA)Plech bardzo szybko sprawia, że ma się ochotę iść w pogo pod sceną.

W ich brzmieniu nie ma cukierkowego punka ani wesołego hopsa sasa. Jest za to świetne brudne brzmienie, za którym wręcz przepadam. Jest rewelacyjny kontakt z publiką. Bez gwiazdorstwa, bez udawania kogoś, kim się naprawdę nie jest, o czym zapominają pewne osoby na polskiej scenie. Zespół na koncercie zaprezentował nam w całości swoją nową, wydaną w 2020 roku płytę. Jeśli traficie gdzieś możliwość zakupu albo posłuchania w wersji na żywo, to skorzystajcie. Nie zawiedziecie się, tego jestem niemal pewny.

I niestety przyszedł ten moment, że trzeba było wsiąść w samochód i wracać z tej zacnej imprezy do domu. Fest w 100% uważam za udany i jeśli będzie okazja ponownie zawitać na niej, to bez zastanowienia się wybiorę. Tym razem na całości festiwalu. Wielkie podziękowania dla organizatora za rewelacyjną gościnę oraz fachową obsługę Festu. Zespołom, które miałem okazję poznać i posłuchać, życzę powodzenia i mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś nasze drogi koncertowe skrzyżują. Do następnego
Oi !!!

Pełna galeria zdjęć –> Naplechfest V 2020

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here