Istnieją 4 lata, ale na scenie nie widać, że są młodym zespołem. Mało tego, ich muzyka zjednuje sobie bardzo dużą liczbę słuchaczy. Zespół Zimna Wojna został przez nas przepytany na tematy z zakresu wiedzy ogólnej  

WR: Skąd nazwa zespołu? Dlaczego „Zimna Wojna”?

PD: Nazwy dla zespołu szukaliśmy bardzo długo. Padały różne propozycje. Ja byłem za krótką, jednoczłonową, ale w głosowaniu jawnym nie pykło. Niedługo potem powstał i gra do dziś punkowy skład, którego jestem ojcem chrzestnym. Aha… Film powstał zdecydowanie później.

JD: Najpierw zaczęliśmy robić kawałki. Tworzyć muzykę, pisać teksty. Nazwa pochodzi, tak naprawdę, od jednej z pierwszych piosenek, jakie napisałem jakiś czas wcześniej, zanim zespół Zimna Wojna w ogóle powstał. Na jednej z prób padł taki pomysł, że nazwa pasuje jak ulał. No i tak już zostało. W międzyczasie były jeszcze pewne przepychanki odnośnie zmiany, ale nigdy nie przyszła nam do głowy inna, tym bardziej, że nazwa zespołu idealnie obrazuje to, jacy jesteśmy. Tłumioną agresję, niezaspokajane potrzeby, wewnętrzną walkę ze swoimi własnymi ułomnościami.

WR: Adi, znamy się jeszcze z czasów zanim powstał zespół. Jak się odnajdujesz jako Skinhead w zespole?

BA: Całkiem dobrze. Przyznam, że kilka lat temu zastanowiłbym się nad graniem w zespole, który nie odwołuje swojej muzyki do klasy robotniczej i innych tematów skinhead, jednak po tylu latach w tym klimacie, chyba jestem trochę miększy, teraz nie zwracam już tak bardzo uwagi na to, żeby wyglądać jak „prawdziwy skinhead”. Tak samo stało się z muzyką, interesuje mnie obecnie wiele zespołów i różna stylistyka muzyczna, chociaż Oi! nadal jest moim małym światem.

WR: Wydaliście krążek „Nienawidzę”, na którym znajdziemy 12 energetycznych numerów w klimacie Punk Rocka. Który numer z albumu jest dla was tym najlepszym i dlaczego?

PD: Dla mnie „Częstotliwość 77”. To pierwszy numer, jaki usłyszałem zaciągając się do ówczesnego składu, a którego można było posłuchać na Youtube, gdy chłopaki grali jeszcze pod inną nazwą. Numer jest z nami do dziś i jest jednym z najlepiej odbieranych na koncertach.

JD: „Jałowe Pokolenie”. Pamiętam jak pisałem tekst do tego kawałka. Nie ma tu żadnej metafory, ukrytego przekazu, czy poetyckiej finezji. Chciałem krótko, zwięźle i dosadnie wyrzygać na papier to, co mnie wkur… w naszej generacji. I nagle okazuje się, że napisałeś coś parę lat temu i bańka pryska. Cały bezpieczny świat, jaki znałeś stanął na głowie. Całe Twoje dotychczasowe plany ch… strzelił. Sytuacja w społeczeństwie zmienia się dynamicznie. I nagle całe to „Jałowe Pokolenie” musi przewartościować swoje życie. A ty razem z nim, bo niestety, czy chcesz tego czy nie, jesteś jego częścią, trybikiem w maszynie.

TT: Mój ulubiony numer to „YOLO”… Ciągnie mnie ten tekst i prostota (dla niektórych prostata do bólu). Dobrze mi się to śpiewa … Całym ciałem (śmiech) I dobrze się lata w czasie tego utworu. Dodatkowo kiedyś dawno temu w innej kapeli (Red Rak), mieliśmy kawałek na tych samych funtach nieco inaczej granych i dobrze mi się kojarzy z tamtymi czasami…

WR: Ostatnio wrzuciliście do sieci teledysk „Jałowe Pokolenie”. Jaki był pomysł na ten numer oraz teledysk?

JD: Tak, jak opisałem wcześniej, numer powstał na zasadzie impulsu, obserwacji ludzi i ich zachowań, a trochę z wkur… i niemocy. Co do klipu, to chodziło nam już wcześniej po głowie zrobienie go właśnie do tego kawałka. Ja uważam, że jest tak, jak miało być. Trochę prześmiewczo, trochę na poważnie, takie dobre zachowanie równowagi pomiędzy pastiszem, a dramatem. Pomysły na scenariusz były różne i w zasadzie jakby je pozbierać, to moglibyśmy nakręcić pełnometrażowy film akcji z elementami gore, musicalu i soft porno, ale budżet nam nie pozwolił (śmiech). Ja jestem bardzo zadowolony z efektu i współpracy z Szarym Szumem – studiem DIY, które jest odpowiedzialne za nasze dotychczasowe osiągnięcia w dziedzinie kinematografii (śmiech).

BA: Właściwie to na naszych próbach rozmawiamy o naszych kolejnych krokach, postanowiliśmy że nagramy teledysk, tak też się stało. Później poprzez dyskusję nad tym jak całość ma wyglądać, doszliśmy poprzez mgłę do spójnego konsensusu i ogarnęliśmy kamerzystę (tutaj pozdrowienia dla studia Szary Szum który zrobił zajebistą robotę), tak samo z nagraniami, jak i montażem. Teledysk sam w sobie nie miał mieć głębokiej fabuły, miał za to nawiązywać do tekstu. Moim zdaniem wszystko wyszło git. Niczego nie żałuję.

WR: Adaś, pytanie do ciebie. Poza Zimną Wojną możemy cię jeszcze posłuchać w składzie „Suchy Pion”. To są dwie różne bajki muzyczne. Jak się odnajdujesz w obu zespołach?

TT: Suchy Pion istnieje od 20 lat. To jest ekipa niezniszczalna i nierozerwalna. Z tym zastrzeżeniem, że gra max dwa koncerty rocznie (śmiech). Wydaje jedną płytę na 10 lat. Bardzo ważny projekt, ale niewymagający na co dzień takiego ogromnego zaangażowania. W Zimnej Wojnie jest zupełnie inna dynamika działania. Zimna Wojna bardzo dużo koncertuje. Są momenty, że jeździmy po Polsce prawie co tydzień. Tu ogromne podziękowania dla zespołu The Analogs, że możemy z nimi podziałać muzycznie, ale ciągle nie chcą zagrać z nami meczu w piłkę nożną przed koncertem… Raz czy dwa zdarzyło się, że nałożyły się terminy, ale ogólnie nie ma problemu. Raz prawie doszedł do skutku gig, gdzie zrodził się plan połączyć siły i w ramach performance’u chłopaki z Zimnej mieli wspólnie z Suchym zaśpiewać kawałek „YOLO”. Nie udało się niestety, bo Suchy został wywalony ze sceny, zanim doszło od słów do czynów…

WR: Kilka razy miałem okazję usłyszeć was na żywo, i to w różnych odstępach czasowych. Za każdym razem publiczność bardzo dobrze odbiera Zimną Wojnę. Który koncert uznalibyście za najlepszy pod względem interakcji z publicznością?

PD: Poza koncertem w Kostrzynie na Pol’and’Rock na scenie Viva Kultura, do tej pory dla nas największym, zawsze dobrze wspominamy wycieczki do Wałbrzycha i Mieroszowa.

JD: Fakt. Ja też lubię grać w Wałbrzychu i okolicy. Mamy tam dużo fajnych znajomych i przyjaciół. Zawsze obecni są wysłannicy wspierającej nas od samego początku ekipy z Hrabstwa Rusinowa – Rusinowa Punx. Ale i wśród młodszej młodzieży też jest paru oszołomów, którzy lubią nas posłuchać i o dziwo znają teksty.

TT: Dla mnie chyba najgrubszy koncert to Pol’and’Rock. Energia tych wszystkich ludzi. Dobrze się grało i fruwało… Trema mnie nie zjadła, a stres udało mi się przekuć na dodatkową energię.

BA: Bardzo lubię, kiedy ludzie dobrze bawią się przy naszej muzyce. Bardzo lubię pokazywać się na scenie, lubię kiedy ludzie na mnie patrzą, jak mam możliwość lubię opowiedzieć jakiś głupi kawał, czy zainteresować kogoś opowiastką z mojego życia, potrafię docenić uśmiech jednostki wśród tłumu, chciałbym aby ludzie dobrze bawili się na moich koncertach, ale chciałbym trafiać do ludzi głównie muzyką.

WR: Sam staram się dużo jeździć na koncerty, a co za tym idzie spotykam dużo osób i często rozmawiamy o polskiej scenie Punk. Za każdym razem jak pada hasło „Zimna Wojna” reakcja zawsze jest taka sama na mega duży plus. Co wy na to?

PD: Na koncertach nie ściemniamy. Zawsze gramy na 100% formy, najlepiej jak czujemy i rozumiemy punk rocka. Pot zawsze leci z góry na dół . Nie bez znaczenia jest dla nas wspomniana komitywa z The Analogs. Dzięki Szczecin i Koluszki (śmiech)

JD: Bo wiesz jak to jest. Każdy ma swoje postrzeganie punk rocka. Ja na przykład nie podzielam w żaden sposób zdania, że prawdziwy punk to powinien to, tamto i siamto! G… prawda! Ważne, żeby odnaleźć swoją własną receptę na życie i być przede wszystkim fair w stosunku do siebie i nie udawać przed sobą samym. Jak słyszę gdzieś w rozmowie, co jest punkowe, a co nie, to mi się scyzoryk sam w kieszeni otwiera. Rób swoje i żyj po swojemu, żyj na granicy systemu, znajdź własną niszę i nie próbuj za wszelką cenę być lubianym przez wszystkich, rozwijaj swoje pasje, znajdź hobby, poszerzaj wiedzę o świecie, stawiaj sobie cele i licz się z możliwością porażki, nie bój się zadawać pytań, nawet tych niewygodnych, ogranicz do minimum kontakt z ludźmi toksycznymi. To jest mój punk rock. To jest moja droga życia i to jest moja Zimna Wojna. Jeśli są tacy, którzy postrzegają nas przez podobny pryzmat, to pewnie stąd biorą swoje pozytywne wrażenie. A z drugiej strony są też tacy, którym nie pasujemy do ich wyobrażeń o punk rocku. Ale ich zdania zmieniać nie zamierzamy. Każdy ma prawo mieć własne. Nawet jeśli nie ma racji…

BA: Bardzo mnie to cieszy, liczę na te same wypowiedzi po wydaniu drugiej płyty z moim udziałem.

WR: Chłopaki, macie już swoją pozycję na scenie. Scena nie lubi marazmu i zastoju. Jakieś plany na nowe numery, może jakiś materiał na nową płytę?

BA: No jasne, nie ma czasu na zastój, ja osobiście codziennie grywam w domu, codziennie wymyślam nowe riffy, wiele z nich używam zarówno w Zimnej Wojnie jak i w Łysych Pałach. Dobrze dogadujemy się co do schematu kawałków, robimy je prawie maszynowo, jak coś nam się nie podoba to to odrzucamy, jak się podoba to robimy dalej, ogrywamy obecnie kilka kawałków które trafią na nową płytę. Co do niej, to jeszcze nie możemy wyjawić kiedy, ale na pewno się pojawi. Kiedy już się ukaże na pewno pójdziemy za ciosem i będziemy chcieli zrobić teledysk. Mamy też zamiar wrzucić naszą muzykę do serwisu spotify, prowadzimy również kanał youtube, sprzedajemy nasze płyty na koncertach… Planów jest wiele i liczymy, że zrealizujemy je wszystkie.

TT: Plany są. Choć lubią się zmieniać. Będzie następna płyta! Działamy, pracujemy, tworzymy. Set lista się zmienia. Jest nieco ostrzej i mocniej. Jednocześnie nadal jest melodyjnie, a i brudne ska też się pojawia. Ogólnie brzmienia zachowane zostały bez nadmiaru przesteru.

JD: Był taki plan, żeby zagrać parę koncertów na wiosnę, ale natura złośliwa niestety zamknęła nam i pozostałym muzykom nie tylko w Polsce, ale i na świecie możliwości obcowania z publicznością. Cały czas próbujemy dostosować się do nowej rzeczywistości. Jak wszystko pójdzie dobrze i sytuacja się unormuje, to mamy do obskoczenia kilka większych i mniejszych festiwali w Polsce. No i Faktycznie planujemy wydać drugą płytę.

PD: Niebawem planujemy również wypuścić limitowaną edycję naszego pierwszego demo singla, który hula od dawna w internecie. Zrobiliśmy 200 sztuk i więcej nie będzie! Wyplujemy go niebawem, przy bardziej sprzyjających okolicznościach.

WR: Czego można życzyć tak przystojnym brzydalom na przyszłość?

PD: Dopóki mogę sam się ubrać, chciałbym się móc podrapać sam po plecach!

JD: Jak najczęstszego przekraczania linii Wisły! Dużo koncertów, jak minie całe to szaleństwo. 

BA: Ja życzę sobie na pewno dobrego odbioru drugiej płyty, wiele to dla mnie znaczy jako dla grajka. Liczę na wiele koncertów. Chciałbym w tym roku ujrzeć wiele twarzy zainteresowanych naszym graniem.


Nie będę wam zawracać już gitary. Dzięki za poświęcony czas, powodzenia w realizacji planów i mam nadzieję, że do jak najszybszego spotkania na trasie koncertowej! A was jak zawsze zapraszamy do zapoznania się z twórczością zespołu 🙂


Zdjęcia wykorzystane w materiale dzięki uprzejmości Zimna Wojna

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here